Czas:
W Maroku obowiązuje czas UTC+1, a to oznacza, że w Polsce i w Maroku jest ta sama godzina. Co ciekawe, na czas Ramadanu w Maroku czas jest zmieniany na UTC+0 i wówczas w Polsce jest 12:00, a w Maroku 11:00. Wybierając się do tego kraju każdorazowo warto sprawdzić jaki obowiązuje czas.
Podróżowanie po MAROKU:
Najprostszym sposobem podróżowania po Maroku jest wypożyczenie samochodu. Koszt wynajęcia całkiem dobrego pojazdu nie jest zbyt wysoki. W naszym wypadku za dość dużego SUV-a MG ZS zapłaciliśmy około 260 zł za dobę, przy wynajmie na 8 dób. Dodać należy, że z powodu opóźnienia samolotu, musieliśmy zmienić rezerwację na droższą. Rezerwując wcześniej podobne auto, mielibyśmy je za około 200 zł na dobę.
Stan dróg jest bardzo dobry, nawet trasy górskie przez góry Atlas są zaskakująco szerokie i wygodne. Boczne szosy też są dobrej jakości. Generalnie ruch na drodze jest niewielki z wyjątkiem miast. Jazdę po mieście można określić jednym słowem: chaos, a najgorsze są ronda i skrzyżowania. Można się troszkę zestresować, bo nagle na trzech pasach może być sześć samochodów i wszyscy się pchają do przodu. Na szczęście Marokańczycy jeżdżą przy tym zaskakująco ostrożnie, więc zapewne tylko dzięki temu, nie dochodzi co chwilę do stłuczek.
Charakterystycznym elementem podróży po Maroku są schowane fotoradary, połączone z patrolami stojącymi kawałek dalej. Jest ich naprawdę duża ilość, a z oznaczeniami prędkości bywa różnie. Jazda może być ruletką, czego doświadczyliśmy, gdy dostaliśmy zupełnie nieoczekiwanie mandat za przekroczenie prędkości o 8 km/h (jechaliśmy 68 km/h przy ograniczeniu 60 km/h). Na szczęście opłata była raczej symboliczna – około 60 zł.

Noclegi:
Nocowanie w Maroku to dodatkowe przeżycie, szczególnie, gdy wybierze się kwaterę w tzw. riad-ach, czyli tradycyjnych domach bez zewnętrznych okien, za to z wewnętrznym patio z roślinami, wokół którego biegną korytarze na poszczególnych piętrach, a na dachu znajduje się taras. Trzeba pamiętać, że pokoje znajdują się w zabytkowych budynkach, więc nie należy oczekiwać wyposażenia jak w luksusowym hotelu. Za to dostaje się zamiast surowego wnętrza niezwykle oryginalny i kolorowy pokój z łazienką. Czasami trudno jest namierzyć wejście do riad-u w plątaninie uliczek, ale miejscowi są niezwykle uczynni i to niekoniecznie z chęci zysku. Cena noclegu z łazienką, dla dwóch osób, to około 200 zł za noc, najczęściej ze śniadaniem.
Jedzenie:
W Maroku wszystkie potrawy kręcą się wokół tajine, które samo w sobie nie jest potrawą, lecz sposobem przyrządzania dań w tradycyjnym naczyniu. W praktyce, są to różne wariacje na temat mięsa lub ryb w warzywach, duszonych przez długi czas w stożkowatym naczyniu. Dania są aromatyczne, przyprawione lokalnymi przyprawami i ich mieszankami, zwanymi często tajine. Niejednokrotnie, przed daniem głównym, podaje się przystawki, a czasem jest to nawet kilka drobnych przekąsek, np. gotowana marchewka z przyprawami, ziemniaki z pietruszką, ryż z rodzynkami, soczewica na pomidorach, duszony bakłażan itp. Na koniec często są owoce oprószone cukrem-pudrem. Koszt obiadu dla dwóch osób z napojem najczęściej nie przekracza 100 zł.
Śniadania serwowane są przeważnie na tarasie na dachu riad-u. Gościom podawane są różne rodzaje naleśników, croissanty, dżem, miód, melasa, serki topione, lokalne pieczywo i czasami jajka.
Jeśli chodzi o napoje, to króluje „berber whiskey”, czyli bardzo słodka, czarna herbata z odrobiną mięty, która wbrew nazwie, nie ma w sobie ani odrobiny alkoholu. Popularne są też świeżo wyciśnięte soki i koktajle owocowe. Najpopularniejszym napitkiem w Maroku jest kawa i to doskonała kawa, którą można kupić niemalże wszędzie, nawet z samochodów stojących przy drodze. Na ulicach dostępne są różne przekąski. Nam wybitnie zasmakowały bułki nadziewane mięsem mielonym z dodatkami, smażonym na blasze na oczach klientów i polanym sosami. Natomiast wśród słodyczy królują najróżniejsze baklavy.
Nasze posiłki opisaliśmy szczegółowo wraz z cenami w głównym tekście o podróży do Maroka.

Klimat i ubranie:
Na początku kwietnia w Maroku jest pogoda niemalże idealna. Z rana potrafi być nieco chłodno, a raz zdarzył się w nocy niewielki deszcz. Poza tym jest ciepło, czy wręcz gorąco, ale nie upalnie. Oczywiście wysoko w górach jest znacznie chłodniej i wieje wiatr. Trzeba pamiętać o nakryciach głowy i kremach z filtrem UV, bo słońca nie brakuje :-)
Przyroda:
Po zachodniej stronie gór Atlas roślinność jest dość bogata i jest dużo pól uprawnych. Po wschodniej stronie, czyli bliżej Sahary, królują tereny pustynne ze skąpą roślinnością. Bujna przyroda jest wyłącznie w górskich dolinach i oazach. W Maroku niewiele widać zwierząt, w tym nawet ptaków.
Ludzie:
Marokańczycy są przyjaźnie nastawieni do turystów, chętni do pomocy i często bezinteresownie zaprowadzą zbłąkanego wędrowca we właściwe miejsce. Z drugiej strony jest też sporo „cwaniaków”, którzy niby przypadkiem, znajdują się we właściwym miejscu i prowadzą do „swojej” atrakcji turystycznej, czy też restauracji, mówiąc, że to czego szukamy jest zamknięte. Nie chodzi tu o klasyczne oszustwo, lecz zwykłe dbanie o swój interes. Generalnie w Maroku czuliśmy się bezpiecznie i sympatycznie, a w mniejszych miejscowościach byliśmy wręcz serdecznie witani :-)

Waluta i płatności:
Walutą Maroka jest dirham (MAD). Wszędzie płaciliśmy gotówką, a jedynym wyjątkiem były stacje benzynowe, gdzie dwukrotnie zapłaciliśmy kartą. Wzięliśmy ze sobą Euro i część wymieniliśmy od raz na lotnisku, a potem w kantorach w miastach. Co ciekawe, w Meknes z braku kantoru, wymieniliśmy euro na dirhamy w kawiarni, w której piliśmy kawę. Jak widać, jest to kraj, gdzie wszystko da się załatwić.
Ceny W SKLEPACH:
Oto przykładowe ceny:
- woda 1,5l – 6 MAD
- średnia cena parkingu – 20-30 MAD
- kawa 10-20 MAD
- paliwo 1 litr PB95 – 13,19 oraz 13,40 MAD
Język:
W Maroku używanych jest wiele języków. Najpopularniejszy jest język arabski z lokalną odmianą zwaną darija. W użyciu jest także język berberyjski, szczególnie na wschodzie kraju. Wszędzie można porozumieć się po francusku, a do tego dużo Marokańczyków mówi po angielsku. Część osób posługuje się też hiszpańskim i portugalskim.