Szlakiem Orlich Gniazd

02-05.09.2003 r.

02.05.2003 r.

Kolegiata romańska w Tumie pod Łęczycą
Kolegiata romańska w Tumie pod Łęczycą

Tum – Na początku naszego wyjazdu zatrzymaliśmy się, żeby zwiedzić archikolegiatę romańską p.w. NMP i św. Aleksego z XII w. w Tumie pod Łęczycą. Jadąc od strony Łęczycy, widać było świątynię z daleka. Choć kolegiata była częściowo w remoncie, zrobiła na nas duże wrażenie, zwłaszcza dlatego, że nie widać było w niej wpływu nowszych epok. Znaleźliśmy nawet ślady pazurów legendarnego diabła, który porwał kolegiatę z Łęczycy i upuścił w Tumie. Obok kolegiaty znajduje się drewniany kościół.

Częstochowa – W Częstochowie spotkał nas niemiły zawód, gdyż chcieliśmy zwiedzić rezerwat archeologiczny – cmentarzysko kultury łużyckiej. Jednakże okazało się, że pawilon jest od roku zamknięty z uwagi na remont.

Jaskinia w Zielonej Górze
Jaskinia w Zielonej Górze

Zielona Góra – Nos wytrawnego turysty doprowadził nas do Zielonej Góry, która jest rezerwatem krajobrazowym, kryjącym w sobie prócz roślinności, skały z bardzo ciekawą jaskinią. Szliśmy przez las, a potem pod górę, aby dotrzeć do jaskini o długości 150 m. Wejście do niej wbrew pozorom nie jest trudne, wymaga jedynie schylenia się niemal do ziemi, ale po pierwszym odcinku jaskinia rozszerza się, lekko trzeba zejść w dół, aby ujrzeć unikatowy las kolumn naciekowych, czyli stalagnatów. Naprawdę warto zajrzeć i spenetrować tę grotę.

Zamek w Olsztynie k/Częstochowy
Zamek w Olsztynie k/Częstochowy

Olsztyn k/Częstochowy – Gdy dojeżdżaliśmy do Olsztyna, zamek widać było już z daleka. Ta pochodząca z XIV w. warownia była bardzo rozległa, a to co z niej zostało, jest malowniczo położone wśród skał. Zachowały się budynki mieszkalne, część murów, dwie wieże. Niby niezbyt wiele, ale robi bardzo interesujące wrażenie. Teren wokół jest zadbany, a z zamku widać Częstochowę. Wśród ruin znajduje się nieduża jaskinia, która wkomponowana jest w mury. Niestety zwiedzać musieliśmy w dość silnym deszczu, który zaczął padać tuż po naszym przyjeździe do Olsztyna. Dowiedzieliśmy się, że na jednej z wież w najbliższym czasie będzie taras widokowy z lunetą, skąd będzie można oglądać Częstochowę.

Po zwiedzeniu zamku dotarliśmy na kemping „Jurajski”. Okazało się, że na kempingu nikogo nie ma, prócz 3 psów. Zauważyliśmy jednak kartkę o treści: ”Rezerwacja z Torunia domek nr 10, klucz w drzwiach, będę ok. 14:30”. Poszliśmy do naszego domku, w którym było bardzo zimno, a wyposażenie pamiętało bardzo odległe czasy. Do tego zamiast normalnych toalet, zastaliśmy dwa “domki z serduszkiem” i to w okropnym stanie. Nie ucieszyliśmy się, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że to tylko 3 noce… 🙂 Zjedliśmy i poszliśmy na spacer do wsi. Po powrocie doczekaliśmy się w końcu “szefowej”. Była to bardzo miła kobieta, która otworzyła nam prysznic, dała dostęp do normalnej toalety, a nawet do kuchni. Do tego wszystkiego opowiedziała nam o ciekawych miejscach w okolicy i pożyczyła ulotki oraz mapy.

Pustynia Siedlecka
Pustynia Siedlecka

Pustynia Siedlecka – Dzięki informacjom uzyskanym na kempingu, żądni wrażeń, tuż przed zachodem słońca pojechaliśmy zobaczyć Pustynię Siedlecką, czyli dawne wyrobisko kopalni piasków formierskich. Była nieco zarośnięta i niewielka, ale widać było, że jest to pustynia. Weszliśmy na wydmę i obserwowaliśmy krajobraz oraz zachodzące słońce. Spróbowaliśmy jeszcze znaleźć niewielką grotę na wdzięcznie nazywającym się pagórku, czyli „jaskinię na dupce”, jednak bez powodzenia.

Zrębice – Wracając na kemping zatrzymaliśmy się koło drewnianego kościoła z XVI w. Na jego terenie znajdowała się również drewniana dzwonnica oraz kilkusetletnie lipy. Wróciliśmy do naszego domku, ubraliśmy się bardzo ciepło i poszliśmy spać.

03.09.2003 r.

Kielniki – Noc okazała się bardzo zimna, ale pocieszył nas fakt, że nie byliśmy jedynymi, którzy marzli, ponieważ ktoś, tuż obok nas nocował w namiocie… Rozgrzaliśmy się dopiero w samochodzie. Najpierw pojechaliśmy zobaczyć jaskinię, do której wejście  oznaczone było strzałką. Wlot był jednak bardzo wąski, a my nieodpowiednio ubrani, poprzestaliśmy więc na podziwianiu krajobrazu. Obecnie w nieczynnym kamieniołomie Kielniki wyznaczono ścieżkę prowadząca aż do dwóch jaskiń: Jaskini w Kielnikach i Jaskini Magazyn. Jest to miejsce, które chcemy ponownie odwiedzić i dokładnie spenetrować.

Zamek w Ogrodzieńcu
Zamek w Ogrodzieńcu

Ogrodzieniec – Pierwotnie mieliśmy pojechać do Ryczowa, ale siedząca na poboczu drogi starsza pani pilnująca kóz, skierowała nas do Ogrodzieńca. Zamek, który został zbudowany na przełomie XIV i XV w. zachował się w lepszym stanie niż zamek w Olsztynie, a otaczają go liczne skały wapienne. Budowla leży na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej – Górze Zamkowej o wysokości 515,5 m n.p.m. Pogoda była ładna choć wiał zimny wiatr. Gdy przekroczyliśmy bramę zamku, zobaczyliśmy na dziedzińcu wiele kramów z pamiątkami. Potem do woli mogliśmy chodzić po udostępnionych do zwiedzania murach, budynkach, piwnicach i wieżach.  Wszystkie pomieszczenia zamkowe były bardzo dobrze opisane, wiedzieliśmy więc, gdzie w danej chwili się znajdujemy. Wchodziliśmy wszędzie, gdzie się dało, nawet do lochów i na wieżę kredencerską. Zamek bardzo nam się podobał i jest to z pewnością najładniejsza warownia na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Ryczów – W końcu dowiedzieliśmy się jak dojechać do ruin zamku w Ryczowie. W gruncie rzeczy nietrudno było go znaleźć. Z daleka zauważyliśmy wysoką skałę, a na niej resztki murów, jednakże wejście dostępne jest dla wspinaczy.  Warownię z XIV w. obejrzeliśmy wyłącznie z dołu.

Pilica – Pilicki zamek jest gotycką warownią przebudowaną na pałac. Okazało się, że teren jest prywatny, a wstęp wzbroniony. Otwarta na oścież brama zachęcała jednak do wejścia. Rezydencja jest otoczona parkiem, ale podczas naszego pobytu, była strasznie zaniedbana. Patrząc przez wybite szyby widać było, że jeszcze do niedawna normalnie ją użytkowano. Wewnątrz widoczne były gotyckie sklepienia, a wokół zamku nieco oryginalnych murów. Niestety budowla popadała w ruinę, aż żal było patrzeć…

Ruiny zamku w Smoleniu
Ruiny zamku w Smoleniu

Smoleń – Góra, na której wznoszą się ruiny zamku z połowy XIV w. stanowi obecnie rezerwat. Zachowały się mury obronne, bramy, cylindryczna 16-metrowa wieża oraz pozostałości budynków, a całość jest bardzo malowniczo położona. Dziś oglądać można pozostałości zarówno zamku dolnego, jak i górnego.

Udórz – Do ruin zamku w Udorzu prowadzi leśna droga, która sprawiała wrażenie asfaltowej. Wjechaliśmy nią w las, gdy nagle podjechały do nas służby leśne, które kazały nam się wycofać.  Po krótkich pertraktacjach leśniczy dowiedziawszy się o naszych zainteresowaniach, zrobił dla nas wyjątek i pozwolił nam z powrotem wjechać oraz poinstruował jak mamy dojść do ruin zamku. Nie było to łatwe, ale udało nam się dotrzeć do celu. Niewiele zachowało się z zamku datowanego na przełom XIV i XV wieku, jedynie odkopane przez archeologów fundamenty. Z opowieści leśniczego wiemy, że zamek nigdy nie został ukończony.

Ruiny zamku w Rabsztynie
Ruiny zamku w Rabsztynie

Rabsztyn – Już z drogi widzieliśmy dobrze zachowane ściany zamku. Na miejscu mogliśmy oglądać budynki, fosę, wieżę, bramę oraz ściany, które zachowały się do znacznej wysokości. Pierwotny drewniany zamek pochodził z XIII w., a murowany wybudowany został za czasów Kazimierza Wielkiego. Ważne jest to, że dziś jest to całkiem atrakcyjna, malownicza ruina, po której można swobodnie spacerować.

Pustynia Błędowska
Pustynia Błędowska

Pustynia Błędowska – Najpierw na Pustynię Błędowską dojechaliśmy od strony miejscowości Klucze, a potem Chechło. Od Kluczy pustynia jest całkowicie zarośnięta, ale w oddali widać piasek. Natomiast od Chechła pustynia znacznie bardziej przypominała to czego oczekiwaliśmy, czyli największy w Polsce obszar lotnych piasków (około 33 km²), leżący na pograniczu Wyżyny Śląskiej i Wyżyny Olkuskiej. Naszym zdaniem Pustynia Siedlecka, mimo, że mniej znana i mniejsza, bardziej zachowała charakter pustynny.

Po powrocie właścicielka kempingu pożyczyła nam farelkę, która ogrzała nam wieczór, noc, ranek oraz kolejny dzień i noc w domku kempingowym, a trzeba zaznaczyć, że w tym czasie wyjątkowo jak na wrzesień, temperatura spadła poniżej zera…

04.09.2003 r.

Okiennik Duży
Okiennik Duży

Okiennik Duży – Jadąc zauważyliśmy skałę o kształcie okna, był to Okiennik Duży, czyli grupa skał wapiennych z charakterystyczną dziurą o wymiarach 7m x 5m. Weszliśmy najwyżej jak się dało, aby obserwować skałkę przeznaczoną do wspinaczek.

Skarżyce – Jadąc do Okiennika minęliśmy sanktuarium w Skarżycach. Wracając zatrzymaliśmy się, aby obejrzeć charakterystyczny kościół z końca XVI w. zbudowany z ciosanego wapienia, podobnie jak wszystkie zamki w okolicy. Na terenie sanktuarium znajdowały się stacje drogi krzyżowej, grób pański i kapliczka.

Morsko Zamek Morsko zwany Bąkowiec, będący strażnicą obronną, datowany na XIV w. znajduje się na terenie ośrodka szkoleniowo-wypoczynkowego na szczycie góry, na którą musieliśmy się wspiąć. Tuż obok jest wyciąg narciarski. Próbowaliśmy wejść do zamku, ale niestety bezskutecznie, mogliśmy go jedynie obejrzeć z zewnątrz.

Rezerwat Góra Zborów
Rezerwat Góra Zborów

Góra Zborów – Oglądanie Rezerwatu Góra Zborów zaczęliśmy od Jaskini Głębokiej, do której zeszliśmy tym, co pozostało ze schodów. Na dole mogliśmy podziwiać dość liczne zjawiska krasowe, takie jak: nacieki wełniste, żebra, makarony. Po wyjściu z jaskini wspinaliśmy się, aby podziwiać wapienne ostańce skalne, niektóre o wysokości kilkudziesięciu metrów o przeróżnych kształtach i dziwacznych nazwach. Widzieliśmy także schroniska, czyli zagłębienie skalne, a w jednym z nich ktoś nawet rozpalił sobie ognisko. Mimo padającego deszczu skałki wyglądały bardzo malowniczo.

Kroczyckie Skały – Pojechaliśmy kawałek dalej, aby obejrzeć Skały Kroczyckie, czyli pasmo wapiennych wzniesień.

Jaskinia Głęboka w Rezerwacie Góra Zborów
Jaskinia Głęboka w Rezerwacie Góra Zborów

Deszcz padał cały czas, do tego mapa miała niewłaściwie oznakowane szlaki, więc długo trwało zanim znaleźliśmy to czego szukaliśmy. Prócz skał zobaczyliśmy także Jaskinię w Kroczycach, do której był trudny dostęp z uwagi na strome podejście. Jaskinia była niewielka, ale było tam sporo form naciekowych. Mankamentem Rezerwatu w Kroczyckich Skałach było to, że skały nie były dobrze wyeksponowane, gdyż znajdowały się w lesie i trudno je było dostrzec pośród drzew.

Mirów – W Mirowie są malownicze ruiny zamku z połowy XIV w., całkiem dobrze zachowane, lecz dostęp do środka był utrudniony. Udało nam się wejść co prawda do kilku pomieszczeń, ale nie do wszystkich.

Zamek w Mirowie
Zamek w Mirowie

Nie było również dostępu do wieży. Zamek podobnie jak inne „orle gniazda” jest położony malowniczo wśród skał.

Bobolice – W czasie, gdy my byliśmy w Bobolicach trwały tam prace rekonstrukcyjne zamku z połowy XIV w. Widać było, że oryginalne są fragmenty ścian i murów, natomiast zrekonstruowano już całkowicie bramę i częściowo budynki oraz uzupełniono mury. Mogliśmy to zobaczyć tylko z zewnątrz, gdyż zamek jest w rękach prywatnych, a przede wszystkim dlatego, że był to jeden wielki plac budowy. Dziś jest to malowniczy hotel.

05.09.2003 r.

Sokole Góry
Sokole Góry

Sokole Góry – Najciekawszy widok na Sokole Góry, czyli leśny rezerwat przyrody o powierzchni niemal 216 ha mieliśmy z parkingu, gdzie widać było piękne, nagie skały. Oczekiwaliśmy wielu ciekawych widoków, a w praktyce odbyliśmy dwugodzinny marsz przez las, ledwie dwa lub trzy razy widząc skały między drzewami.

Jaskinia pod zamkiem w Ostrężniku
Jaskinia pod zamkiem w Ostrężniku

Ostrężnik – W Ostrężniku spodziewaliśmy się zobaczyć więcej, a ujrzeliśmy zaledwie niewielkie fragmenty ścian, a raczej fundamentów zamku wzniesionego na początku XIV w, o którym nie zachowały się niemal żadne informacje historyczne. Znacznie ciekawsza była jaskinia pod zamkiem, choć dostępna tylko kilka metrów wgłąb.

Suliszowice – Mnóstwo czasu straciliśmy na szukanie ruin zamku, a raczej kamiennej strażnicy z końca XIV w. w Suliszowicach. Już chcieliśmy się poddać, gdy zobaczyliśmy bardzo wąską skałę, a na niej ledwo widoczne mury. Nie mogliśmy się tam bliżej dostać, gdyż teren był całkowicie ogrodzony. Wprawiliśmy w zdziwienie pewną leciwą mieszkankę Suliszowic, twierdząc, że na tej samotnej skale znajdował się kiedyś zamek 🙂

Zamek w Przewodziszowicach
Zamek w Przewodziszowicach

Przewodziszowice – Ostatnim orlim gniazdem na naszej trasie był zamek w Przewodziszowicach. O dziwo warownia z przełomu XIV i XV w., wywarła na nas największe wrażenie tego dnia. Po około dwukilometrowym spacerze zobaczyliśmy samotną skałę, a na niej pozostałości murów. Był to fragment domu mieszkalnego i wieży. Teren wokół skały jest dziś miejscem piknikowym.