Góry Świętokrzyskie 2025

06.06.2025 – 15.06.2025 r.

06.06.2025 r.

Wyjazd w Góry Świętokrzyskie był dla nas kolejnym powrotem do miejsc, które szczególnie zapadły nam w pamięć. Pierwszy raz w tych okolicach byliśmy w 2002 r., a to oznacza, że wróciliśmy tu po 23 latach. Wieczorem dojechaliśmy na nocleg w obiekcie Apartamenty Jodłowa w miejscowości Krajno-Zagórze, gdzie wynajęliśmy bardzo wygodny apartament. Wieczorem pojechaliśmy na bardzo dobrą pizzę do lokalu Słońce Sycylii u Nicoli, prowadzonej przez prawdziwego Włocha.

07.06.2025 r.

Huta Szklana – Pierwszego dnia pojechaliśmy do miejscowości Huta Szklana, gdzie zaplanowaliśmy dwie atrakcje: Osadę Średniowieczną oraz Harmonię – Świętokrzyską Zagrodę Kultury. Na parkingu, za 150 zł kupiliśmy bilet łączony dla dwóch osób na oba obiekty wraz z parkowaniem. Od razu poszliśmy do Średniowiecznego skansenu, prezentującego XII-wieczną wieś słowiańską z kilkoma chałupami i  warsztatami.

Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej

Po przekroczeniu bramy, wybiegła w naszym kierunku obsługa przebrana w stroje z epoki, która jak się okazało, spieszyła się na przyjęcie wycieczki. Minęliśmy trzy drewniane posągi najważniejszych bóstw Słowiańskich o imionach: Świst, będący bogiem wiatru, Poświst, syn Śwista, odpowiadający za wiry powietrzne i Pogoda będący bogiem wszelkich zjawisk atmosferycznych.

Bóstwo słowiańskie w Osadzie Średniowiecznej w Hucie Szklanej

Dalej stały zagrody: kowala, szewca, tkaczki, garncarza i zielarki, w których witali rzemieślnicy opowiadający pokrótce o swojej pracy i pokazujący wyroby. Towarzyszyła nam wycieczka szkolna, ale na szczęście dzieci były całkiem spokojne :-) Po zwiedzeniu Osady usiedliśmy jeszcze przed Karczmą – Izbą Dobrego Smaku, gdzie zamówiliśmy po kawałku lokalnego przysmaku – ciasta dyniowego z orzechami, czyli baniocka (20 zł za porcję), a do tego wypiliśmy czarną kawę (11 zł).

Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej

Chcieliśmy od razu zaliczyć drugie muzeum, ale w Harmonii powiedziano nam, że najbliższe godziny są zarezerwowane dla dużych grup, więc doradzono nam przyjazd wczesnym popołudniem. Zatem pojechaliśmy do Nowej Słupi.

Banicek, czyli świętokrzyskie ciasto dyniowe

Nowa Słupia – W Nowej Słupi naszym celem był Park Legend Świętokrzyskich (38 zł od osoby), czyli multimedialna podróż po baśniach i legendach z Gór Świętokrzyskich. Zaparkowaliśmy w zatoczce w pobliżu muzeum, niedaleko znaku „Uwaga na nisko latające czarownice” i poszliśmy do Parku Legend. W niewielkiej grupce turystów weszliśmy do ciągu pomieszczeń, w których prezentowane były poszczególne legendy.

Park Legend Świętokrzyskich w Nowej Słupii

Podczas prezentacji wykorzystywane były różne środki przekazu: obraz, dźwięk, gra świateł i kolorów oraz ciekawe dioramy. Dowiedzieliśmy się m. in. jak powstała Łysica, kto to był Zbój Kak i dlaczego Mnich Emeryk został zaklęty w kamień. Po przejściu przez wszystkie sale legend, następną atrakcją jest spektakl w kinie 3D, podczas którego prezentowane są atrakcje Gór Świętokrzyskich. Jednak największe emocje budzi ostatni punkt programu, czyli wirtualny lot na miotle z wykorzystaniem ruchomych siedzisk i gogli VR. Lot jest bardzo realistyczny i niezwykle działa na podświadomość.

Park Legend Świętokrzyskich w Nowej Słupii

Huta Szklana – Wróciliśmy do Huty Szklanej, gdzie tym razem dołączyliśmy do ośmioosobowej grupki niezdyscyplinowanych emerytów. Przewodniczka prowadziła przez cztery duże sale, prezentujące życie na wsi zgodnie z rytmem pór roku. Rozpoczęliśmy wiosną, która była zarazem alegorią początku życia i młodości bohaterów wystawy, potem przeszliśmy przez lato i jesień życia, by skończyć zimą, symbolizującą śmierć.

Harmonia w Hucie Szklanej, czyli Świętokrzyska Zagroda Kultury

W Świętokrzyskiej Zagrodzie Kultury zgromadzono mnóstwo sprzętów, które okraszono nagraniami audio i wideo, ale ciekawostką była duża gama zapachów, które można było powąchać i wyobrazić sobie jeszcze lepiej przedstawioną rzeczywistość. W jednym z pomieszczeń znajdował się symulator jazdy wozem drabiniastym. Podczas przejazdu, widzieliśmy przyrodę zmieniającą się wraz z porami roku. W wielu miejscach umieszczono różne zadania, które można było wykonać podczas zwiedzania, jednakże forma oprowadzania po muzeum przez przewodnika, ograniczała możliwości pełnego wykorzystania technologii. Świetny pomysł, ale zdecydowanie lepiej byłoby zwiedzać indywidualnie.

Harmonia w Hucie Szklanej, czyli Świętokrzyska Zagroda Kultury

Święta Katarzyna – Na obiad pojechaliśmy do Świętej Katarzyny, gdzie zachciało nam się pierogów. Przy kontuarze Baru Jaś i Małgosia zamówiliśmy dwie kwaśnice, porcję pierogów ze szpinakiem i porcję pierogów z mięsem, a do tego domowy kompot (102 zł za całość). Początkowo usiedliśmy w ogródku, ale niebo zrobiło się niemalże czarne, więc schowaliśmy się do środka i całe szczęście, bo chwilę później rozpętała się burza. Nawałnica pozbawiła prądu wiele miejscowości, w tym oczywiście Świętą Katarzynę. W barze zgasło światło i już myśleliśmy, że nie dostaniemy zamówionego obiadu, ale mieliśmy szczęście, bo nasz posiłek był gotowany na gazie. W półmroku konsumowaliśmy obiad, czekając na koniec nawałnicy, która była naprawdę gwałtowna.

Po obiedzie pojechaliśmy po zakupy do Sklepu Społem – Franek. Zdziwiliśmy się, że jest prąd, więc zaczęliśmy zakupy. Pod koniec, gdy już mieliśmy pełen kosz, zasilanie wysiadło, bo skończyło się zasilanie awaryjne. Kasy przestały działać, więc niemożliwe było zapłacenie za zakupy. Nasz kosz wylądował w chłodni, a my umówiliśmy się, że wrócimy do sklepu, gdy zasilanie zostanie przywrócone. Po jakichś dwóch godzinach rzeczywiście mogliśmy odebrać towar i zapłacić za niego :-)

08.06.2025 r.

Górno – Mała Kadzielnia – W miejscowości Górno znajduje się ciekawostka geologiczna, zwana Małą Kadzielnią. Jest to wyrobisko dawnej kopalni kruszywa „Józefka”. Dziś po zagospodarowaniu jest to teren rekreacyjno-sportowy z dużym boiskiem do gry w piłkę nożną i ścieżkami spacerowymi. Do tego przygotowano małe targowisko oraz mały lokal gastronomiczny. Główną atrakcją są ściany kamieniołomu, z widocznym materiałem skalnym, który pozyskiwano w kopalni. Są to wapienie dewońskie wykorzystywane w budownictwie.

Mała Kadzielnia w Górnie

Sabat Krajno – Sabat Krajno to Park Rozrywki i Miniatur, w którym znajdują się rozliczne atrakcje. My wybraliśmy trzy z nich – Aleję Miniatur, Kino 6D i Park Papug. Prócz tego na turystów czeka Park Linowy, Lunapark, a zimą także Stacja Narciarska z wyciągiem.

Park Rozrywki i Miniatur – Sabat Krajno

Najpierw poszliśmy do rozległego Parku Miniatur (88,80 zł za dwie osoby, z wykorzystaniem kuponu otrzymanego na noclegu). Aleja wiedzie wśród słynnych miejsc z całego świata. Zaletą parku jest wyjątkowo duża skala znacznej części obiektów. Dominują budynki w skali 1:25, co oznacza, że są 25 razy mniejsze od oryginału. Wyjątkiem jest Plac św. Piotra w Watykanie w skali aż 1:13. Aleja jest bardzo zadbana, więc spacer dostarcza wielu wrażeń.

Park Rozrywki i Miniatur – Sabat Krajno

Co ciekawe, mimo, że byliśmy już w kilku takich miejscach, to znaleźliśmy obiekty, których nie zaprezentowano gdzie indziej. Całość znajduje się na zboczu góry, więc trzeba się nieco wdrapać, ale za to widoki są super. Z tej perspektywy widać dobrze różnorodność miniatur, które stanowią unikalne połączenie :-)

Park Rozrywki i Miniatur – Sabat Krajno

Po zejściu na dół, poszliśmy do Kina 6D, gdzie za 20 zł od osoby mogliśmy wybrać sobie dwa seanse. Naszym „łupem” padły filmy: Smok na Murze Chińskim i Noc Żywych Trupów. Filmy były na tyle realistyczne, że wywarły na nas całkiem duże wrażenie, tym bardziej, że prócz obrazu i dźwięku, w kinie poruszały się fotele, wiał wiatr i spadały na nas krople wody. W restauracji, która mieści się w Sabacie, zjedliśmy szarlotkę na ciepło z lodami, a do tego nie mogło oczywiście zabraknąć kawy :-)

Park Rozrywki i Miniatur – Sabat Krajno

Na koniec poszliśmy do bardzo oryginalnej atrakcji, czyli Parku Papug (25 zł od osoby). Przed wejściem musieliśmy zdjąć biżuterię, okulary, plecaki, czyli wszystkie rzeczy, które mogłyby zainteresować papugi. Na własną odpowiedzialność można było wnieść sprzęt foto-wideo.

Park Papug w Sabacie Krajno

Wewnątrz dwóch pomieszczeń można było zobaczyć kilkanaście gatunków papug, którym towarzyszył opiekun. Wielkie ptaki siadały nam na ramionach, głowach, a także skubały nam włosy i ubrania. W Parku można zobaczyć siedem gatunków ar, kakadu, lorysy i amazonki. Jedno jest pewne, że miejsce zapewnia wiele wrażeń, bo można obcować z dużymi ptakami zupełnie z bliska.

Park Papug w Sabacie Krajno

Wilków – W Wilkowie znajduje się stosunkowo młody sztuczny Zalew Wilkowski na rzece Lubrzance. Sztuczny, bardzo czysty zbiornik retencyjno-rekreacyjny ma powierzchnię 10 ha i głębokość zaledwie 1-2,5 m. Jest to malowniczy teren spacerowy, a do tego całkiem ładne kąpielisko. Wybraliśmy się na spacer wokół zbiornika, obserwując Góry Świętokrzyskie w tle.

Zalew Wilkowski na rzece Lubrzance

Ciekoty – Miejscowość Ciekoty znana jest z Centrum Edukacji i kultury „Szklany Dom”, którego największą atrakcją jest modrzewiowy Dworek Żeromskiego, a właściwie rodziców Stefana Żeromskiego (zwiedzanie z przewodnikiem 22 zł od osoby). Niestety oryginalny dworek nie zachował się, a to co dziś można oglądać, to w miarę wierna rekonstrukcja z 2010 roku.

Dworek Żeromskiego w Ciekotach

Pisarz w Ciekotach spędził swą młodość od siódmego do dziewiętnastego roku życia, co uwiecznił na kartach swoich słynnych powieści. Tu zresztą zaczynał swoją przygodę z pisarstwem, tworząc pierwsze wiersze. Mimo, że nie zachowało się żadne zdjęcie dworku i jego wyposażenia, to dzięki szczegółowym opisom w pamiętnikach Żeromskiego, dzisiejszy wygląd to próba wiernego odtworzenia wspomnień pisarza.

Dworek Żeromskiego w Ciekotach

Dworek jest pieczołowicie zbudowany i wydaje się, że stoi w Ciekotach od wielu, wielu lat. Wewnątrz zgromadzono niezwykłą ilość pamiątek, w tym rękopisy i zdjęcia rodzinne, a do tego mnóstwo mebli i bibelotów z epoki. Zwiedzanie okrasiła nam wieloma ciekawostkami przemiła przewodniczka, która z pasją opowiedziała nam o życiu pisarza i jego rodzinie.

Dworek Żeromskiego w Ciekotach

Wilków – Na obiad wybraliśmy Bar Pstrąg w Wilkowie. Jest to zupełnie przeciętny bar z przeciętnym jedzeniem. Zjedliśmy po smażonym pstrągu z frytkami i bukietem surówek, a do tego wypiliśmy lemoniadę (cały obiad dla dwojga – 151 zł).

Zalew Wilkowski na rzece Lubrzance

09.06.2025 r.

Pętla przez Góry Świętokrzyskie – Na wyjazd w Góry Świętokrzyskie zaplanowaliśmy sobie kolejne wyzwanie do zrealizowania. Tym razem postanowiliśmy zrobić pętlę ze Świętej Katarzyny przez Łysicę i Łysą Górę i wrócić do Świętej Katarzyny. Pokonaliśmy łącznie ponad 38 km, a na szlaku spędziliśmy 11 godzin i 18 minut. Wyruszyliśmy czerwonym szlakiem spod klasztoru w Świętej Katarzynie, by po około godzinie wejść na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, czyli Łysicę z jej charakterystycznymi gołoborzami (614 m n.p.m.).

Na Łysicy

Ze szczytu zeszliśmy w kierunku Przełęczy św. Mikołaja z małą mroczną kapliczką. Pogoda zaczęła się psuć i myśleliśmy, że złapie nas porządny deszcz. Zeszliśmy do Kakonina, miejscowości wyjętej wprost z legendy o zbóju Kaku, świętokrzyskim Janosiku. Zejście z Łysicy do Kakonina zajęło nam półtorej godziny. Nadal czerwonym szlakiem ruszyliśmy w kierunku Łysej Góry. Po godzinie i czterdziestu pięciu minutach doszliśmy do Huty Szklanej, gdzie minęliśmy Osadę Średniowieczną i poszliśmy wprost na Łysą Górę. Przez Internet zapłaciliśmy opłatę 10 zł za wstęp do Parku Narodowego.

Gołoborze na Łysej Górze

Tuż przed szczytem znajduje się platforma widokowa, z której widać imponujące gołoborze oraz rozległą panoramę na okolicę (13 zł od osoby). Kawałek dalej znajduje się klasztor Święty Krzyż, do którego zajrzeliśmy na chwilę, ale był okupowany przez wycieczki szkolone, więc poszliśmy dalej. Zeszliśmy w dół niebieskim szlakiem do Nowej Słupi. Porządnie zgłodnieliśmy, więc w Karczmie Mnich zjedliśmy konkretny obiad – potrawkę pielgrzyma – zapiekankę z wieprzowiny na frytkach z pomidorami, czosnkiem i serem, do których uraczyliśmy się Perłą Chmielową (dwie porcje i trzy piwa – 174 zł).

Klasztor Święty Krzyż na Łysej Górze

Tuż obok Karczmy stoi zaklęty w kamień mnich Emeryk, od którego nazwę wzięła karczma. Kamienna postać pochodzi ze świętokrzyskich legend, których wysłuchaliśmy dwa dni wcześniej w Parku Legend w Nowej Słupi. Pozostał nam długi i nurzący powrót zielonym szlakiem do Świętej Katarzyny, który zajął nam niemal cztery godziny. Był łatwy, bo wiódł po dawnym nasypie kolejki wąskotorowej, ale za to bardzo jednostajny i przez to męczący.

Karczma Mnich w Nowej Słupii

Szczegółowa fotorelacja znajduje się w zakładce Nasze osiągnięcia.

10.06.2025 r.

Wycieczka rowerowa wokół Bałtowa – Ten dzień postanowiliśmy spędzić w Bałtowie, gdzie znajduje się Bałtowski Kompleks Turystyczny JuraPark Bałtów. Par Rozrywki oferuje wiele atrakcji, takich jak: park dinozaurów, jurajskie muzeum, atrakcję zwaną Adventure Planet, zwierzyniec, park miniatur oraz Nawiedzony Młyn, a do tego otaczają go ciekawe tereny rekreacyjne z trasami rowerowymi i ścieżkami spacerowymi. W kompleksie można wypożyczyć rowery, z czego skorzystaliśmy (45 zł za 3 h za rower trekkingowy). Wybraliśmy niezbyt długą, bo ponad 27-kilometrową trasę na północ od Bałtowa.

Wycieczka rowerowa wokół Bałtowa

Z Bałtowa rowerami pojechaliśmy do Wólki Bałtowskiej, a z niej do Michałowa i dalej przez Okół. Wjechaliśmy w las, w którym trudno było wypatrzeć skręt w kierunku Wólki Pętkowskiej. Z Wólki przejechaliśmy do miejscowości Bidzińszczyzna i dalej do Skarbki. Stąd wzdłuż głównej szosy wróciliśmy do Bałtowa. Szlak miejscami nie był zbyt oczywisty, więc dwukrotnie popełniliśmy błąd i musieliśmy się cofać. Generalnie trasa wiodła wśród sielskich pól i lasów, była malownicza i całkiem przyjemna.

Wycieczka rowerowa wokół Bałtowa

Po zakończeniu wycieczki i zdaniu rowerów, postanowiliśmy iść na obiad. Upatrzyliśmy sobie chwilę wcześniej zachęcający lokal Browar „Bałtów”. Naszym łupem padła golonka zwana „Smoczym udźcem”, do której podano oczywiście chrzan, musztardę, a do tego purre. Co ciekawe, tego dnia była promocja, dzięki której druga golonka była za 50%. Do obiadu wypiliśmy piwo z browaru Bałtów – miodowo-propolisowe o sympatycznej nazwie „Pieśń pszczoły” oraz stout „Wilczy trop”. Obiad był przepyszny, a piwa doskonałe (koszt dwóch golonek i dwóch piw to 90 zł).

Smoczy udziec, czyli golonka w Browarze „Bałtów”

Spacer tropem tajemnic wapiennych skał w Bałtowie – W Bałtowie wybraliśmy jeden ze szlaków pieszych, a konkretnie szlak czarny – „Tropem tajemnic wapiennych skał”. Pierwsza część wiodła wzdłuż rzeki Kamienna, gdzie w zboczu znajdują się wloty do kilku wąwozów lessowych, w tym do malowniczego, 500-metrowego Wąwozu Sobieskiego. Kolejnym ciekawym miejscem był tzw. „wapiennik”, czyli pozostałości pieca do wypalania wapna. Przeszliśmy przez szosę i wspięliśmy się na wzgórze ponad zakolem rzeki Kamienna, na którym znajduje się punkt widokowy na cały JuraPark Bałtów i Pogórze Bałtowskie.

Spacer tropem tajemnic wapiennych skał w Bałtowie – Wąwóz Sobieskiego

Przed nami pozostał najciekawszy fragment szlaku, czyli Żydowski Jar, dość stromy wąwóz, którym zeszliśmy do Bałtowa. Ciekawostką kończącą jar jest odcisk łapy dinozaura, a dokładnie celozaura, będącego przodkiem ptaków. Szkoda tylko, że trop jest tak słabo widoczny… Na szczęście sam Żydowski Jar jest bardzo malowniczy i choćby dlatego warto tu przyjść.  Trekking ponad 7 km zajął nam około 2h.

Żydowski Jar w Bałtowie

Święta Katarzyna – Dzień zakończyliśmy w Świętej Katarzynie w kafejce Cud Miód. Kawa i deser lodowy „Malinowa chmurka” z lodami włoskimi, musem malinowym, bezami, bitą śmietaną i płatkami migdałów (22 zł), to doskonałe podsumowanie dnia. Pycha!

11.06.2025 r.

Chęciny – Cały kolejny dzień spędziliśmy w Chęcinach, malutkim mieście nieco ponad 10 km od Kielc, oferującym kilka atrakcji na zaskakująco wysokim poziomie. Zaczęliśmy od Centrum Nauki Leonardo Da Vinci (35 zł bilet łączony z Dworem Starostów Chęcińskich), czyli muzeum techniki z dużą ilością multimedialnych urządzeń, dzięki którym można w sposób doświadczalny zapoznać się z prawami fizyki, podstawami chemii i działaniem ludzkiego organizmu. Głównym motywem obiektu jest postać jednego z najsłynniejszych wynalazców, czyli Leonardo Da Vinci, którego miniatury wynalazków, stanowią jeden z dużych działów centrum. Podobnie jak w innych tego typu obiektach, można sprawdzić swoją wiedzę, zręczność i logiczne myślenie. Układanki, zagadki i różnego rodzaju zadania, nie pozwalają nudzić się zarówno dzieciom, młodzieży, jak i dorosłym. W Centrum Da Vinci znajduje się mały bar, w którym wypiliśmy kawę i zjedliśmy szarlotkę. Całe zwiedzanie zajęło nam około 1,5 h.

Centrum Nauki Leonardo Da Vinci

Na tym samym terenie stoi Dwór Starostów Chęcińskich z XVII w. Starosta Stanisław Branicki zbudował dwór i przeniósł do niego swą siedzibę z pobliskiego zamku. Barokowa rezydencja z dwiema wieżyczkami oraz ogród w stylu baroku włoskiego, trzeci co do wielkości w Polsce, stanowią ciekawy, zabytkowy kompleks, po którym oprowadza przewodnik w stroju szlachcica, w kontuszu i żupanie.

Dwór Starostów Chęcińskich w Chęcinach

Wewnątrz zgromadzono wiele pamiątek, stylowe meble i stroje. Jedną z atrakcji jest możliwość przebrania się za prawdziwego szlachcica, tudzież szlachciankę. Przewodnik wprowadził nas w niezwykły świat sarmatów, pełen przepychu, wspaniałych uczt i wykwintnego życia. Miejsce jest zadbane, pięknie przygotowane i okraszone wspaniałą opowieścią niezwykłego przewodnika (zwiedzanie zajmuje około 1 h).

Dwór Starostów Chęcińskich w Chęcinach

Przejechaliśmy na parking pod zamkiem w Chęcinach (parking darmowy) i czerwonym szlakiem poszliśmy do zamku (bilet łączony: Zamek, Kamienica Niemczówka i Synagoga w Chęcinach – 23 zł od osoby). Średniowieczna, królewska warownia pochodzi z przełomu XIII i XIV w. Z ciekawostek można dodać, że to właśnie z Chęcin wyruszono na bitwę pod Płowcami.  Przez kilka stuleci zamek był znaczącą warownią, a jej kres datuje się na dwa najazdy szwedzkie w XVII i na początku XVIII w.

Dwór Starostów Chęcińskich w Chęcinach

Dziś malownicza ruina jest celem wielu wycieczek i rozumiemy dlaczego.  Byliśmy tu po raz drugi i po raz drugi byliśmy zauroczeni klimatem tej niezwykłej kamiennej budowli. Zamek, a szczególnie jego okolice, zagrały w jednym z najsłynniejszych, polskich filmów historycznych, czyli w „Panu Wołodyjowskim”. Tuż obok chęcińskiej warowni zbudowano makietę zamku w Kamieńcu Podolskim, w którym kończy się historia słynnego pułkownika, zwanego „małym rycerzem”.

Zamek w Chęcinach

Aż trudno uwierzyć, że na przełomie lat 60-tych i 70-tych zbudowano makietę na miarę hollywoodzkich produkcji, którą zniszczono w finałowej scenie. Widzowie zapewne nie zdawali sobie sprawy, ze wybuchy i zniszczenia są prawdziwe, choć oczywiście budowla to tylko drewno i papier :-)

Zamek w Chęcinach

Ruiny są zadbane, dostępna jest obecnie czworokątna wieża, skarbiec i loch. Z zamku doskonale widać całkiem ładne miasto Chęciny. Na zamku spotkaliśmy parę Australijczyków, którzy byli zauroczeni naszym krajem i nic dziwnego, bo mamy naprawdę wiele do zaoferowania. Z zamku w pięć minut zeszliśmy do miasta. Poszukiwaliśmy obiadu :-) Po dwóch nieudanych próbach, trafiliśmy w końcu do Karczmy, lokalu na uboczu. Był właśnie czas obsługi grup, więc mogliśmy zamówić wyłącznie danie dnia – pomidorówkę z makaronem oraz schabowego z kością, młodymi ziemniakami i surówką (32 zł za zestaw), a do tego lokalne piwo (15 zł). Obiad, choć nie wymarzony, to całkiem smaczny.

Zamek w Chęcinach widziany z Chęcin

Pozostało nam zwiedzanie miasteczka. Z ulicy Łokietka, na której znajduje się Karczma, są najlepsze widoki na Zamek w Chęcinach, a do Synagogi jest zaledwie kilkaset metrów. Centrum Pamięci Kultury Żydowskiej mieści się w XVII-wiecznej synagodze, zbudowanej na podstawie przywileju nadanego przez króla Władysława IV Wazę. Dziś w tej nieprzebudowanej, ale pozbawionej ozdób bożnicy, znajduje się mała wystawa o chasydach, czyli żydowskim ruchu religijnym, charakterystycznym dla ziem polskich.

Synagoga – Centrum Pamięci Kultury Żydowskiej w Chęcinach

Kolejne kilkaset metrów dalej stoi Kamienica „Niemczówka”, czyli renesansowy dom z XVI w., w którym znajduje się kilka ciekawych pomieszczeń. Najważniejsze z nich to sala rycerska i Izba Pamięci Pana Wołodyjowskiego. W zbrojowni wystawiono kolekcję replik zbroi od X do XVIII w., a w pomieszczeniach filmowych, zbiór pamiątek pozostałych po realizacji filmu „Pan Wołodyjowski”. To właśnie tu dowiedzieliśmy się o realizacji filmu, a w szczególności o niezwykłym jak na te czasy projekcie budowy makiety zamku w Kamieńcu Podolskim. Naprawdę warto tu zajrzeć. Wróciliśmy pod zamek i niebieskim szlakiem poszliśmy na parking.

Kamienica „Niemczówka” w Chęcinach

12.06.2025 r.

Kielce – Zwiedzanie Kielc rozpoczęliśmy od najsłynniejszego miejsca, czyli Rezerwatu przyrody Kadzielnia. Jest to wyrobisko dawnego kamieniołomu wapieni górnodewońskich. Dziś jest to wspaniały teren spacerowy z Jeziorem Szmaragdowym na dnie, kieleckim amfiteatrem i Skałką Geologów pośrodku. Na  terenie rezerwatu znajduje się również bardzo duża ilość jaskiń, z których trzy połączono i udostępniono do zwiedzania jako Podziemną Trasę Turystyczną pod nazwą „Jaskinie na Kadzielni”. Co ważne, do jaskiń trudno dostać się bez rezerwacji, czego doświadczyliśmy osobiście.

Rezerwat przyrody Kadzielnia w Kielcach

Przeszliśmy dnem kamieniołomu, wzdłuż jeziorka, które dawniej było o wiele bardziej imponujące, a dziś zarośnięte i w dużej mierze wyschnięte. Poszliśmy pod pomnik Pomnik Bojowników o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne, mając nadzieję na spektakularne widoki na Skałkę Geologów, które zapamiętaliśmy sprzed lat.

Rezerwat przyrody Kadzielnia w Kielcach

Obecnie wzgórze okazało się zarośnięte i nie było co oglądać. Ścieżką poszliśmy na Skałkę Geologów, czyli ostaniec z charakterystyczną jaskinią i małym tunelem na szczycie. Ze skałki doskonale widać cały Rezerwat i okolicę.

Widok ze Skałki Geologów w Rezerwacie Kadzielnia w Kielcach

Drugim miejscem w Kielcach, które postanowiliśmy odwiedzić jest Ogród Botaniczny, który mimo swoich zaledwie siedmiu lat, ma kilka ciekawych punktów. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kawiarni Wesoła Kafka, gdzie skusiliśmy się na gofry z truskawkami, borówkami, bitą śmietaną i polewą karmelową (26 zł/szt.) oraz czarną kawę (13 zł).

Ogród Botaniczny w Kielcach

Na terenie znajdują się trzy stawy z roślinnością wodną, przez które prowadzą kładki, dzięki czemu można się im lepiej przyjrzeć. Niedaleko od stawów znajduje się odsłonięcie geologiczne, w którym wprawne oko może wypatrzeć skamieliny sprzed 360 milionów lat. W górnej części znajdują się liczne klomby z kwitnącymi na różne kolory kwiatami i krzewami.

Ogród Botaniczny w Kielcach

Największą atrakcją jest jednak niesamowity ogród różany z ogromną kolekcją różnych gatunków róż. Głownie są to ogromne krzewy z niezwykłą ilością pachnących kwiatów. Poczuliśmy się jak w zaczarowanym ogrodzie. Wielkie wrażenie zrobiło poletko jastrunów, które znamy jako margaretki i całkiem pokaźna kolekcja piwonii w różnych odcieniach.

Ogród Botaniczny w Kielcach

Z Ogrodu Botanicznego pojechaliśmy do centrum Kielc (zadaszony parking w centrum – 5 zł za godzinę) i od razu ruszyliśmy na Rynek, który sam w sobie jest bardzo stary, bo sięga XII w., aczkolwiek obecna zabudowa pochodzi z XIX i XX w., choć są też kamienice pochodzące z XVIII w. Całość jest spójna i sprawia miłe dla oka wrażenie.

Rynek w Kielcach

Na Rynku zjedliśmy obiad w Starym Browarze, gdzie zamówiliśmy knedliki z czeskiej gospody z gulaszem wołowym i buraczkami, a do tego wiśniowe piwo „na pół” (cały posiłek 62,80 zł). Obiad był bardzo smaczny, a do tego zjedzony w miłym otoczeniu. Z Rynku poszliśmy ul. Małą, mijając  narożną kamienicę Kajetana Sołtyka, mającą charakterystyczne podcienia. Doszliśmy na Plac Najświętszej Marii Panny, przy którym stoi kielecka Bazylika katedralna pw. Wniebowzięcia NMP.

Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach

Pospacerowaliśmy chwilę po pobliskim skwerze przed dawnym Pałacem Biskupów Krakowskich, wspaniałą rezydencją z XVII w., czyli epoki Wazów. Budynek mieści dziś Muzeum Narodowe z ciekawymi wnętrzami, wystawami sztuki oraz innymi interesującymi miejscami. Kolejnym naszym celem była atrakcyjna uliczka-deptak Henryka Sienkiewicza z ładnymi, zadbanymi kamieniczkami.

Wystawa Chronos w Centrum Geoedukacji w Kielcach

Na koniec dnia czekała nas nie lada atrakcja – Centrum Geoedukacji tuż przy Rezerwacie Przyrody Wietrznia w Kielcach. Na wystawę Chronos (zwiedzanie około 1h) wstęp jest bezpłatny, jednakże konieczna jest wcześniejsza rezerwacja przez Internet. Wycieczka zaczyna się wprowadzeniem przez przewodnika w świat dewonu, czyli epoki, w której żyły pierwsze zwierzęta czworonożne – tetrapody. Co ciekawe stworzenia te wyszły na ląd właśnie w okolicach Kielc około 380 milionów lat temu. Wówczas był tu brzeg morza… W tym samym czasie w morzu żyły przerażające, wielkie ryby pancerne, pokryte twardymi płytami zamiast łusek.

Ryba pancerna w Centrum Geoedukacji w Kielcach

Wystawa składa się z wielu dioram, interaktywnych stanowisk multimedialnych i licznych skamielin. Dalej znajduje się Geo-Laboratorium z wieloma stanowiskami edukacyjnymi. Kolejnym miejscem jest kino nazwane „kapsułą czasu”, które zabiera na seans przez dzieje Ziemi, od zarania, aż po dziś dzień. Ostatnią wystawą jest imitacja groty, która przedstawia procesy krasowe, czyli procesy kształtujące jaskinie z ich stalaktytami, stalagmitami i innymi naciekami.

Rezerwat Wietrznia w Kielcach

Następnie weszliśmy na dach, gdzie znajduje się nieco nadgryziony zębem czasu Geologiczny Ogród Doświadczeń.  Na końcu ogrodu znajduje się furtka prowadząca wprost do malowniczego Rezerwatu Wietrznia. Przygotowano tutaj różne ścieżki z tablicami edukacyjnymi przez trzy kamieniołomy wapieni górnodewońskich: „Wietrznia”, „Międzygórz” i „Międzygórz Wschodni”.

Rezerwat Wietrznia w Kielcach

Warto pospacerować i przyjrzeć się rezerwatowi z różnych perspektyw. Wyrobiska porasta bogata roślinność, a wprawne oko może wyszukać w ścianach kamieniołomu i leżących kamieniach różne skamieniałości. Mimo, że Rezerwat to miejsce spacerowe, to nietrudno tu o ciszę i spokój, pozwalające na kontemplację przyrody.

13.06.2025 r.

Gagaty Sołtykowskie – Na północ od Kielc znajduje się wyjątkowe miejsce – Rezerwat Przyrody Gagaty Sołtykowskie. Jest to nie tylko malowniczy zakątek, ale przede wszystkim możliwość zetknięcia się z prawdziwymi śladami dinozaurów. Zajechaliśmy na leśny parking, gdzie spotkaliśmy rodzinę, która właśnie wróciła z rezerwatu. Turyści byli zawiedzeni tym co zobaczyli, a raczej tym czego nie zobaczyli. Życzyli nam dużej wyobraźni.

Rezerwat Przyrody Gagaty Sołtykowskie

Początkowo ruszyliśmy po kładkach wiodących ponad podmokłym terenem, obserwując po drodze wełniankę, ciekawą roślinę przypominającą watę, licznie rosnącą wprost na wodzie. Kładkami doszliśmy do stawu, przy którym stoi drewniana wiata, kryjąca największy skarb rezerwatu, tropy prehistorycznych zwierząt. Wbrew temu co mówiła napotkana rodzinka, oczom  naszym ukazały się bardzo wyraźne ślady wielkiego 6-metrowego allozauroida o łapie mającej 60 cm i znacznie mniejszych zauropodów.

Wełnianka w Rezerwacie Przyrody Gagaty Sołtykowskie

Byliśmy naprawdę zaskoczeni, że w Polsce można zobaczyć taki unikat. Zbiornik wodny to wyrobisko gagatu, od którego wziął nazwę rezerwat. Materiał będący odmianą węgla brunatnego, zwany czasem czarnym bursztynem, jest bardzo popularny w jubilerstwie, a jego występowanie w Polsce jest niezwykle rzadkie. W piasku znaleźć można niewielkie skrawki gagatu.

Tropy dinozaurów w Rezerwacie Przyrody Gagaty Sołtykowskie

Bardzo ciekawy jest sam staw opanowany przez bobry, których wielkie żeremia są widoczne wszędzie. Szkoda, że nie udało nam się zaobserwować samych zwierząt, za to mogliśmy zobaczyć niezliczone ilości malutkich, czarnych żabek, które wyglądały jak chrząszcze pokrywające brzegi jeziorka. Cały spacer zajął nam około 1h i 15 minut.

Rezerwat Przyrody Gagaty Sołtykowskie

Kielce – Rezerwat Ślichowice – W dzielnicy Kielc Ślichowice, znajduje się jeszcze jeden Rezerwat Przyrody, czyli Ślichowice. Rezerwat obejmuje kolejne dwa wyrobiska wapienia, z których jedno jest całkowicie zarośnięte, a drugie przygotowane do zwiedzania. Dostępny kamieniołom ma dno wypełnione zieloną wodą, a jego ściany kryją liczne formy geologiczne, w tym książkowy przykład fałdu skalnego, będącego efektem ruchów tektonicznych.

Rezerwat Ślichowice w Kielcach

Dookoła wyrobiska wiedzie ścieżka spacerowa, a niemalże na dno prowadzą schody, z których zobaczyć można rezerwat z zupełnie innej perspektywy. Co ciekawe miejsce to przylega do osiedla bloków mieszkalnych.

Rezerwat Ślichowice w Kielcach

Po wizycie w Rezerwacie Ślichowice zamarzyła nam się kawa, ale w okolicy nie ma kawiarni z wyjątkiem Pasażu Świętokrzyskiego, w którym znaleźliśmy Kawiarnię Sowa, a w niej capppuccino i doskonałe ciasto opium (dwie kawy i dwie porcje opium – 66 zł).

Fałd skalny w Rezerwacie Ślichowice w Kielcach

Bukowa Góra – Ostatnim celem tego dnia był jeszcze jeden rezerwat przyrody na Bukowej Górze. Dojechaliśmy do wsi Klonów, gdzie zostawiliśmy samochód przed ciekawą, drewnianą szkołą podstawową, od której prowadzi żółty szlak na Bukową Górę przez miejscowość Budy. W pewnym momencie trzeba skręcić w polną drogę i uważać na oznaczenia szlakowe. My nie zauważyliśmy miejsca, w który szlak skręca i poszliśmy dalej prosto. W nagrodę mieliśmy rozległy widok na okolicę, a do tego szybko zorientowaliśmy się, że źle idziemy.

W drodze na Bukową Górę

Cofnęliśmy się kilkaset metrów i poszliśmy wąską ścieżką w głąb lasu. Po łącznie około 40 minutach dotarliśmy na niewysoką Bukową Górę 484 m n.p.m. , którą wieńczy pomnik przyrody nieożywionej, czyli Skały Klonowskie o wysokości do 5 m. Skałki są całkiem malownicze i warto chwilę pospacerować między nimi. Do samochodu wróciliśmy tą samą drogą.

Skały Klonowskie na Bukowej Górze

Sabat Krajno – Po powrocie na nocleg poszliśmy do pobliskiego Sabatu Krajno na obiad w Restauracji Magia Sabatu. Zjedliśmy placki ziemniaczane z gulaszem i surówką (43 zł), a do tego wypiliśmy Kozela czernego (13 zł za 1/2 l).

Skały Klonowskie na Bukowej Górze

14.06.2025 r.

Ujazd – Zamek Krzyżtopór – Na ostatni dzień zwiedzania wybraliśmy, naszym zdaniem, jeden z najpiękniejszych, a na pewno jeden z najbardziej malowniczych i imponujących zamków w Polsce, czyli Krzyżytopór w Ujeździe (wstęp 22 zł od osoby). Choć budowla jest w ruinie, to robi naprawdę duże wrażenie. Ufortyfikowana rezydencja pałacowa, zbudowana została w XVII w. przez ród Ossolińskich.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Do momentu zbudowania Wersalu, zamek uznawany był za najwspanialszy pałac na świecie. Dlaczego tak mówiono? Otóż ponoć miał 365 okien, czyli tyle co dni w roku, 52 komnaty, tyle, co tygodni, 12 dużych sal, tyle ile miesięcy i cztery baszty jak pory roku. Strop jadalni był szklany i widać było przez niego akwarium z kolorowymi rybkami. W stajniach wisiały kryształowe lustra, a zwierzęta jadły z marmurowych żłobów. Jeśli chodzi o wymiary budowli, to były również niezwykłe: kubatura to 70.000 m³, a  powierzchnia całkowita to aż 13.000 m².

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Do pałacu prowadzi brama z charakterystycznymi symbolami krzyża i topora po obu stronach, od których wziął nazwę. Budowniczy Krzysztof Ossoliński był gorliwym obrońcą wiary, a jego herb to topór. Po przekroczeniu bramy wchodzi się na teren palazzo in fortezza, czyli wielkiego, ufortyfikowanego pałacu, z którego murów do dziś zachowało się aż 90%, czyli niemalże wszystko.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Półtorej godziny krążyliśmy po ruinach wchodząc w każdy zakamarek, począwszy od podziemi, poprzez pomieszczenia na piętrze, wieżę, aż po bastiony otaczające pięciokątne założenie. Dla turystów dostępne jest niemalże 100% budowli, można wszędzie wejść i w spokoju kontemplować zamek, który „wchłania” masę turystów nie przeszkadzających sobie nawzajem.

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Kurozwęki – Po wizycie w Ujeździe, pojechaliśmy do miejscowości Kurozwęki, gdzie stoi Pałac Popielów wraz z rozległą posiadłością (wstęp na teren 10 zł od osoby). Początkowo zbudowano tu w XIV wieku średniowieczny zamek, który w XVII w. został przebudowany w stylu renesansowym, a w XVIII w. do dzisiejszej postaci pałacu barokowo-klasycystycznego. Po nacjonalizacji w wieku XX, niszczał, aż do 1991 r., gdy zamek został odkupiony przez rodzinę ostatnich właścicieli, czyli Popielów.

Zamek w Kurozwękach

Popielowie rozpoczęli mozolną renowację pałacu, a przy okazji założyli hodowlę koni arabskich i bizonów. Dziś jest to sprawnie prowadzona firma turystyczna, oferująca różnego rodzaju atrakcje. Bezpośrednio po przyjeździe, udaliśmy się na zwiedzanie pałacu-zamku ulokowanego na środku stawu (37 zł, 45 minut z przewodnikiem). Zaczęliśmy od piwnic, w których zachowało się najwięcej średniowiecznych murów oraz pomieszczenie z masywną kolumną i studnia.

Zamek w Kurozwękach

Potem przeszliśmy na niewielki dziedziniec otoczony arkadami, a następnie na piętro do zamkowych komnat. Do zwiedzania udostępniona jest sala balowa, mniejsze salony i kaplica, którym przywrócono XIX-wieczny wygląd. Kaplica jest bogato zdobiona malowidłami, a inne pomieszczenia posiadają zdobienia iluzjonistyczne, imitujące pilastry i sztukaterie, a także wyposażenie z epoki.

Zamek w Kurozwękach

Po zwiedzaniu, w pałacowej oranżerii, która dziś jest restauracją, zjedliśmy pyszny deser – Crème brûlée z gałką lodów (21 zł za porcję), do którego wypiliśmy czarną kawę (12 zł). Kolejną atrakcją było Safari Bizon, czyli półgodzinna wycieczka do stada bizonów. W Kurozwękach znajduje się obecnie duża hodowla tych amerykańskich żubrów, na którą składają się obecnie trzy stada z łączną ilością około 80 osobników.

Zamek w Kurozwękach

Wsiedliśmy do dużego wozu ciągniętego przez traktor, by przez pastwisko pojechać do jednego ze stad. Przewodniczka opowiadała nam różne ciekawostki na temat tych zwierząt, a my w grupie niezbyt zdyscyplinowanych dzieciaków, mogliśmy obserwować majestatyczne bizony preriowe, zwane buffalo. Traktor zatrzymał się tuż przy stadzie. Wróciliśmy do pałacu, a cała wycieczka trwała około pół godziny.

Zamek w Kurozwękach

Postanowiliśmy zobaczyć jeszcze pozostałe dwa stada, tym razem idąc pieszo drogą między ogrodzonymi pastwiskami. W spokoju mogliśmy podejść na naprawdę niewielką odległość od bizonów. Warto pójść na taki spacer, bo można zobaczyć zwierzęta z jeszcze mniejszej odległości niż podczas safari, a do tego w ciszy i spokoju ;-)

Bizony w Kurozwękach

Pobyt zakończyliśmy obiadem w iście kurozwęckim stylu, gdyż zamówiliśmy Bizon Burgery. Do burgera z mięsa bizona dodano ser, pomidory, ogórki, cebulę, sałatę i sos (50 zł za burgera). Obiad z widokiem na pałac smakował wyśmienicie.

Bizony w Kurozwękach

15.06.2025 r.

Z rana ruszyliśmy w drogę do domu, pożegnawszy się z króliczkami i innymi zwierzętami, które mieszkały na terenie naszego obiektu…