Gorce, Beskid Wyspowy, Niski i Sądecki

28.05-05.06.2016 r.

28.05.2016 r.

Podczas tego wyjazdu wybraliśmy się w polskie Beskidy. Postanowiliśmy zdobyć cztery szczyty należące do Korony Gór Polski oraz zwiedzić okoliczne atrakcje, których co niemiara w tym rejonie, gdyż naszym zdaniem jest jednym z najbardziej atrakcyjnych obszarów w Polsce.

Kościół w Łazanach
Kościół w Łazanach

Łazany – Podróż rozpoczęliśmy w miejscowości Łazany, w której znajduje się późnogotycko-renesansowy, ceglano – kamienny kościół p.w. Znalezienia Krzyża. Niestety kościół był zamknięty, więc mogliśmy jedynie obejść go dookoła podziwiając ładnie zadbany teren. Sam kościół jest otynkowany i nie robi większego wrażenia. Atrakcyjniejsza jest mała kalwaria w pobliżu z ciekawą roślinnością.

Zamek w Dobczycach
Zamek w Dobczycach

Dobczyce – Bez większych problemów znaleźliśmy zamek w Dobczycach. Znacznie większym problemem okazało się zaparkowanie pod nim, gdyż w pobliżu zamiast parkingu znaleźć można jedynie zakazy parkowania i zakazy wjazdu… No cóż pozostawiliśmy samochód w conajmniej wątpliwym miejscu, podobnie jak inni turyści i ruszyliśmy na zwiedzanie. Na początku weszliśmy przez bramę na zamek dolny, z którego odrestaurowano fragment murów, na który można wejść, a z którego rozciąga się panorama na rzekę Rabę. Potem ruszyliśmy na zamek górny mijając po drodze niewielki skansen, który efektownie prezentował się ze ścieżki powyżej.

Skansen nieopodal zamku w Dobczycach
Skansen nieopodal zamku w Dobczycach

Do zamku wchodzi się przez most, a w środku można zwiedzić kilka pomieszczeń, w których urządzono całkiem ciekawe wystawy: katownia, sala z piecami, lochy, kaplica i parę innych. Na dziedzińcu znajduje się efektowna studnia, a z zamku rozciąga się widok na tamę i Jezioro Dobczyckie.Ten sam bilet pozwala na zwiedzenie skansenu, na który składa się sześć budynków: dom pogrzebowy, dwie wozownie, kurnik, karczma i kuźnia. Szczególnie interesujący wydał nam się (o ironio) dom pogrzebowy, a to dlatego, że nigdzie dotąd w skansenie nie widzieliśmy karawanu, katafalku i trumien…

Dwór obronny w Wieruszycach
Dwór obronny w Wieruszycach

WieruszyceDwór w Wieruszycach jest własnością prywatną. Przemiły opiekun obiektu pozwolił nam obejrzeć go z zewnątrz. Opowiedział nam również parę ciekawostek, np. o nietoperzach tu żyjących, czy też losach budowli podczas PRL-u. Dowiedzieliśmy się, że w środku nie zachowało się zbyt wiele oryginalnych elementów, gdyż budowla przed przejęciem przez prywatnego właściciela była bardzo zniszczona. Szanując prywatność obejrzeliśmy dwór z zewnątrz, podziwiając wkład pracy w restaurację obiektu.

Kościół modrzewiowy p.w. NMP w Jodłowniku
Kościół modrzewiowy p.w. NMP w Jodłowniku

Jodłownik – Przyjechaliśmy, aby obejrzeć XVI wieczny, modrzewiowy kościółek p.w. Najświętszej Marii Panny w Jodłowniku. Był to pierwszy kościół drewniany na naszym szlaku w tym terminie i byliśmy mile zaskoczeni, że jest otwarty. Mało to, przemiła pani z informacji turystycznej zapaliła światło i opowiedziała nam po krótce historię zabytku. Warto zobaczyć bardzo kolorowe polichromie porkywające ściany i strop świątyni.

Rabka – Gdy dojechaliśmy na nasz nocleg do Rabki, zaczęło padać. Wynajęliśmy apartament w obiekcie – Apartamenty Lawenda. Chwilę wcześniej zadzwoniliśmy do właścicieli, która czekała już na nas przed obiektem. Wewnątrz okazało się, że apartament jest rewelacyjny, pięknie, nowocześnie urządzony i wyposażony. Do tego posiada prywatny parking i jest świetnie zlokalizowany (blisko sklepy, restauracje i Park Zdrojowy). Swój pierwszy obiad na tym wyjeździe zjedliśmy w pobliskiej (100 m) Karczmie Hulaj Dusza. Tak się złożyło, że trafiliśmy na wieczorek taneczny, więc było wesoło 🙂 Zjedliśmy przepyszny udziec jagnięcy z ziemniakami pieczonymi i surówką (porcja 27 zł). Słysząc dźwięki Bałkanicy, ruszyliśmy na parkiet, mimo butów sportowych na nogach 🙂

29.05.2016 r.

Na Turbaczu - najwyższym szczycie Gorców
Na Turbaczu – najwyższym szczycie Gorców

Turbacz – Na najwyższy szczyt Gorców  – Turbacz (1310 m n.p.m.) wybraliśmy się z Nowego Targu – Kowańca. Zaparkowaliśmy nieopodal kościoła Matki Boskiej Anielskiej i przystanku PKS, gdyż z tego miejsca rozchodzą się dwa szlaki prowadzące na szczyt: zielony, nieco trudniejszy i żółty, łatwiejszy. Postanowiliśmy wejść zielonym, a zejść żółtym. Na początku szlaku spotkaliśmy młodego jelonka, który konsumował gałązki dębu, przyglądając się nam z zainteresowaniem. Gdy wspięliśmy się już trochę ponad miejscowość zaczęły pojawiać się widoki na ośnieżone Tatry doskonale widoczne w słońcu. Szliśmy swobodnie filmując i robiąc zdjęcia. Wejście na sam szczyt zajęło nam 2 h 30 minut. Co ważne czas naszego wejścia nijak się miał do mijanych tabliczek szlakowych, gdyż rzekomo raz szliśmy zdecydowanie za wolno, a raz dużo szybciej niż pokazywały drogowskazy… Szlak był ładny i okraszony licznymi widokami, po drodze mijaliśmy sporo zabudowań, a tuż pod szczytem Schronisko Na Turbaczu.

Kierdel owiec napotkany podczas zejścia z Turbacza
Kierdel owiec napotkany podczas zejścia z Turbacza

Od Schroniska na szczyt wchodziliśmy około 10 minut. Ze szczytu rozciągały się ładne widoki, tym razem w kierunku Beskidu Żywieckiego. Schodząc napotkaliśmy kierdel owiec, który zatarasował nam drogę. Chcieliśmy przejść pomiędzy zwierzętami, jednakże juhasi kategorycznie kazali nam się cofnąć, gdyż mogliśmy zostać pogryzieni, a skrajnie, nawet stratowani. I pomyśleć, że stare powiedzenie mówi: “potulny jak owieczka” 😉 Schodząc dale żółtym szlakiem napotkaliśmy kościół drewniany, w którym odbywała się Msza Święta. Zejście zajęło nam 1 h 45 minut.

Rabka – Na ten dzień zaplanowaliśmy jeszcze drugi szczyt, czyli Luboń Wielki, na który można wejść z Rabki-Zaryte. Nie było łatwo namierzyć szlak. W końcu natrafiliśmy na początek szlaku niebieskiego i wjechaliśmy w wąską uliczkę. Nie mieliśmy, gdzie zostawić samochodu, ale właściciel posesji pozwolił nam zaparkować u siebie na podwórku. Powiedział, że na Luboń jest około 2 h drogi. Już od jakiegoś czasu wokół Rabki zaczęły zbierać się chmury burzowe, a w oddali widać już było błyski. Miejscowy na nasze wątpliwości odpowiedział, że zdążymy wejść na szczyt przed burzą. Ruszyliśmy. Po kilkuset metrach, widząc, co się dzieje dookoła, cofnęliśmy się. To był dobry wybór, bo niedługo po tym zaczęło mocno padać i rozpętała się burza.

W Muzeum Górali i Zbójników w Rabce
W Muzeum Górali i Zbójników w Rabce

Zamiast wejścia na Luboń, wybraliśmy się do Muzeum Górali i Zbójników w Rabce. Muzeum to mini skansen, którego głównym obiektem jest góralska chałupa, a wewnątrz niej interaktywna wystawa, na której można zapoznać się z gwarą, strojami i życiem górali. Dużo zabawy dla dorosłych i dzieci. Nie możemy nie wspomnieć o obiekcie zwanym Zamek Zbójnicki, w którym są schowane skarby, a które odkryć można przechadzając się po multimedialnej podłodze. Wrażenia murowane, a miejsce naprawdę godne polecenia!

Kościół Św. Marii Magdaleny - Muzeum W. Orkana
Kościół Św. Marii Magdaleny – Muzeum W. Orkana

Następnie poszliśmy do drewnianego kościoła Św. Marii Magdaleny, w którym znajduje się Muzeum im. Władysława Orkana ze zbiorami etnograficznymi. Niestety było już zamknięte. Mogliśmy jedynie obejrzeć zabytek z zewnątrz. Poszliśmy dalej, w kierunku Parku Zdrojowego. Park jest zadbany, najbardziej rozbawiły nas mikro tężnie, wokół których jak w kieracie chodzą kuracjusze. Mieszkamy nieopodal Ciechocinka, więc mamy nieco inne wyobrażenie o tężniach 😀

Rododenrony w Parku Zdrojowym w Rabce
Rododenrony w Parku Zdrojowym w Rabce

Nie da się ukryć, że trafiliśmy na idealny czas odwiedzin w Parku, gdyż kwitły właśnie liczne rododendrony, w najróżniejszych kolorach. Po zwiedzaniu poszliśmy ponownie do Karczmy Hulaj Dusza, gdyż zamarzyły się nam pierogi z bryndzą. Niestety nie mieliśmy szczęścia, skończyły się. Zdecydowaliśmy się na placki ziemniaczane po zbójnicku z surówkami (16 zł za porcję). Na koniec zapragnęliśmy jeszcze coś słodkiego i uraczyliśmy się szarlotką z bitą śmietaną. Dostaliśmy ogromne porcje, gdyż okazało się, że została końcówka ciasta 🙂

30.05.2016 r.

Mogielica
Mogielica

Mogielica – Ten najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego (1171 m n.p.m.) najlepiej zdobyć wychodząc niebieskim szlakiem z Jurkowa. Problemem było znalezienie początku szlaku… Zaparkowaliśmy pod kościołem i zapytaliśmy miejscowego o szlak i mimo, że byliśmy w dobrym miejscu, wysłał nas parę kilometrów dalej… Pojechaliśmy zgodnie ze wskazówkami, zaparkowaliśmy tuż przed szlabanem i poszliśmy leśną drogą pod górę. Szliśmy jakieś 15 minut i nie widzieliśmy ani jednego oznaczenia szlaku. W końcu doszliśmy do rozwidlenia, przez które przebiegał szlak dla narciarzy biegowych… Uznaliśmy, że nie jest to właściwa droga, wróciliśmy do samochodu i do Jurkowa. O ironio tym razem zauważyliśmy wreszczie oznaczenie szlaku na dużym kamieniu po drugiej stronie ulicy.

Widok z Mogielicy
Widok z Mogielicy

Samochód zostawiliśmy pod kościołem i ruszyliśmy na szlak drogą na Chyszówki. Ważna informacja to ta, że zaraz za mostkiem, należy skręcić w prawo w kierunku Karczmy Baranówka. Dalej już nie można się pomylić 🙂 Szlak jest dość stromy i mało atrakcyjny widokowo, choć są miejsca z których widać okoliczne góry z wyróżniającą się w oddali sylwetką Babiej Góry. Co ciekawe na całym szlaku nie spotkaliśmy ani jednego turysty… Na szczycie znajduje się wieża widokowa, na którą trzeba się wdrapać stromymi schodami, ale za to widoki na Beskid Wyspowy, Beskid Sądecki, Beskid Żywiecki, Pieniny, Gorce i Tatry są przepiękne. Zeszliśmy tą samą drogą. Wejście zajęło nam 2 h, a zejście 1 h 30 minut.

Kościół p.w. Świętego Krzyża w Chabówce
Kościół p.w. Świętego Krzyża w Chabówce

Chabówka – Po zejściu z Mogielicy pojechaliśmy do Chabówki, gdzie na Piątkowej Górze stoi piękny drewniany kościół p.w. Świętego Krzyża z XVIII w. Jest on bardzo oryginalnie położony, bo tuż przy “zakopiance”, dzięki czemu widać go już z daleka i łatwo się przy nim zatrzymać na specjalnym parkingu. Wnętrze kościoła obejrzeliśmy przez kratę, gdyż nie wstrzeliliśmy się w godziny otwarcia. W międzyczasie staraliśmy się dodzwonić do kolejnej atrakcji, czyli dworu obronnego w Wysokiej k. Spytkowic, ale bezskutecznie…

Dwór obronny w Wysokiej k. Spytkowic
Dwór obronny w Wysokiej k. Spytkowic

Wysoka k. Spytkowic – Dojechaliśmy do dworu obronnego będącego własnością muzyka – lutnisty Antoniego Pilcha. Zadzwoniliśmy do drzwi i otworzył nam sam właściciel, który jest przemiły i oprowadził nas osobiście po dworze. Dał nam również klucze do budynku dawnej szkoły, zaadaptowanej na pokoje gościnne dla muzyków, którzy przyjeżdżają z całego świata tworzyć razem z Panem Antonim. Zeszliśmy także do piwnic, które są jedną z najbardziej oryginalnych części dworu. Nie omieszkaliśmy nabyć płyty z muzyką nagraną we dworze wraz z artystami z okolicznych krajów.

Polichromie w kościele w Trybszu
Polichromie w kościele w Trybszu

Trybsz – Na wejście do następnego obiektu, czyli kościoła drewnianego w Trybszu umówiliśmy się telefonicznie wyjeżdżając z Wysokiej. Mimo zbliżającej się burzy, przemiła przewodniczka otworzyła nam tę bogato zdobioną w polichromie świątynię. Nieznanego artystę kunsztem porównuje się do samego Michała Anioła. Polichromie są rzeczywiście niezwykłe, a kościół bardzo ładny i wart zobaczenia.

Nowy Sącz – Dojechaliśmy na nasz drugi nocleg na tym wyjeździe, czyli do Harmonica Studio, w którym wynajęliśmy “Pokój z kobietą” typu studio, czyli przestronny pokój z częścią jadalnianą i oczywiście łazienką. Designerski pokój znajdował się w kamienicy około 15 minut spacerem od Rynku w Nowym Sączu. Byliśmy dość późno, więc zjedliśmy smaczną pizzę: z łososiem wędzonym i rukolą oraz prosciutto i rukolą na Rynku zapijając Brackim, czyli piwem z niedalekiego Cieszyna.

31.05.2016 r.

Klasztor klarysek w Starym Sączu
Klasztor klarysek w Starym Sączu

Stary Sącz – Ten dzień zaczęliśmy od pięknego, zabytkowego Starego Sącza. Najpierw udaliśmy się do słynnego klasztoru klarysek. Zabudowania oraz kościół są pięknie odrestaurowane, a całe otoczenie zadbane. Potem poszliśmy w okolice kościoła Św Elżbiety Węgierskiej i dalej śliczną ulicą Kazimierza Wielkiego przez Rynek Maślany z małym targowiskiem na Rynek Główny. Wybrukowany kamieniami z Dunajca plac robi wrażenie, gdyż jest naprawdę duży i otoczony ładną, zabytkową zabudową. Ostatnim obiektem, który obejrzeliśmy był ładny budynek Centrum Kultury i Sztuki Sokół.

Misteczko Galicyjskie w skansenie w Nowym Sączu

Nowy Sącz – Skorzystaliśmy z ładnej pogody i udaliśmy się na zwiedzanie skansenu w Nowym Sączu. Sądecki Park Etnograficzny z Miasteczkiem Galicyjskim należy do największych muzeów tego typu (98 obiektów) i na pewno najlepiej przygotowanych do zwiedzania. Chcieliśmy rozpocząć od Miasteczka Galicyjskiego, które znajduje się tuż przy wejściu, ale odstraszyły nas grupy szkolne. Przeszliśmy więc przez mostek do pierwszego sektora Kolonistów Józefińskich, czyli Niemców Galicyjskich, gdzie mogliśmy obejrzeć zagrodę z końca XVIII w. i kościół ewangelicki. Od razu rzuciła się nam w oczy zamożność i stosunkowo wysoki status społeczny tej grupy etnicznej. Od razu musimy podać, że każdy sektor dysponuje własnym opiekunem-przewodnikiem, który szczegółowo opowiada o wyposażeniu domostw, życiu codziennym, a nawet historii mieszkańców.

Chałupa w sektorze Lachów Sądeckich

Następnie przeszliśmy do sektora Pogórzan, z nieco uboższymi chałupami oraz pięknym dworkiem szlacheckim z XVII w. z bogatym wyposażeniem. Najcenniejszym elementem dworku są XVII-wieczne polichromie ścienne  z czasów, gdy dwór był klasztorem. Minęliśmy zabudowania folwarku dworskiego oraz drewnianego kościoła rzymsko-katolickiego. Doszliśmy do sektora Lachów Sądeckich, w którym w chałupie zamożnego kmiecia odtworzono scenę z wesela, którego  gościem był biskup Karol Wojtyła. Bardzo ciekawym obiektem jest kuźnia, w której mogliśmy obejrzeć prace prawdziwego kowala, który na naszych oczach wykonał podkówkę.

Chałupa w sektorze Górali Sądeckich
Chałupa w sektorze Górali Sądeckich

Kolejnym sektorem był sektor Górali Sądeckich, w którym najciekawszym domem była chałupa z XIX w. posła do sejmu galicyjskiego i parlamentu w Wiedniu. Jednym z większych sektorów jest sektor Łemków, w którym wyróżnia się wystawa dotycząca maziarzy, czyli Łemków trudniących się produkcją i handlem smarami. Na tym terenie znajduje się również piękna cerkiew grecko-katolika z cennym ikonostasem. Nieco poniżej Łemków rezydują Cyganie Karpaccy, których chałupy są malutkie i ubogo wyposażone.

Sklep kolonialny w Miasteczku Galicyjskim
Sklep kolonialny w Miasteczku Galicyjskim

Wróciliśmy do Miasteczka Galicyjskiego, aby je zwiedzić. Najbardziej wyróżniajacym się budynkiem jest ratusz, którego wzór zaczerpnięto z nigdy nie zbudowanego ratusza w Starym Sączu (obecnie jest to mały hotel). W domach dookoła rynku mieszczą się przeróżne warsztaty i sklepy. W miasteczku znaleźć możemy aptekę, gabinet dentystyczny, atelier fotografa z przełomu wieków, pracownię zegarmistrza, drukarnię, remizę strażacką, dom żydowskiego krawca, sklep kolonialny, pocztę, zakład fryzjerski i karczmę. Podobnie jak w skansenie etnograficznym, tak i w Miasteczku Galicyjskim, we wszystkich obiektach spotkać można przewodników, a same pomieszczenia są bogato wyposażone w przedmioty z epoki. Efekt jest naprawdę świetny. Całe dokładne zwiedzanie skansenu i Miasteczka z wysłuchaniem przewodników zajęło nam 4 h i 15 minut.

Zamek w Wytrzyszczce
Zamek w Wytrzyszczce

Wytrzyszczka – Mimo informacji znalezionych w Internecie, na miejscu spotkała nas niemiła niespodzianka, a mianowicie zamknięta na cztery spusty brama na teren zamku. Wiemy, że zamek został pieczołowicie odbudowany, ale jak widać właściciele z jakiegoś powodu nie udostępniają obecnie zamku do zwiedzania. Warownię najlepiej widać z drogi, choć i tak większość zasłaniają drzewa. Było to zbyt mało, aby nas ustysfakcjonować. Szkoda, że nie można podejść choć do murów…

Zamek w Czchowie
Zamek w Czchowie

Czchów – Parę kilometrów dalej znajdują się ruiny kolejnego zamku, z którego w zasadzie zachowała się wieża, do której prowadzi wąska ścieżka z parkingu poniżej oraz fragmenty murów. Kupiliśmy bilety (4 zł) i weszliśmy na wieżę, z której doskonale widać było miasteczko, Dunajec i okoliczne wzgórza. Dodatkową “atrakcją” była zbliżająca się burza widoczna na tle gór… Szkoda, że dużo lepiej prezentująca się Wytrzyszczka nie jest dotępna jak Czchów. Schodząc z wieży, z niewielkiej wystawy dowiedzieliśmy się o istnieniu zamku, o którym dotąd nie wiedzieliśmy i zaplanowaliśmy jego odwiedzenie na ostatni dzień.

Kościół romański w miejscowości Tropie
Kościół romański w miejscowości Tropie

Tropie – Do miejscowości Tropie pojechaliśmy wąziutką i krętą drogą przez góry. Okazało się, że kościół romański, którego szukaliśmy, znajduje się nad samym Dunajcem. Nie obyło się bez pytania napotkanej rowerzystki. W międzyczasie burza zaczęła się zbliżać. W deszczu obejrzeliśmy tę nietypową świątynię pw. Świętych Pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta z XI w. Nietypową szczególnie dlatego, że wokół znaleźć można głównie o wiele młodsze kościoły i cerkwie drewniane.

Zamek beluardowy w Rożnowie
Zamek beluardowy w Rożnowie

Rożnów – Do Rożnowa przyjechaliśmy, żeby zobaczyć dwa zamki: nowszy tzw. beluardowy z końca XVI w. i starszy gotycki z XIV w. Oba stosunkowo nietrudno namierzyć, jednkaże o wiele łatwiej zapytawszy się miejscowych. Zamek beluardowy znaleźliśmy od razu i ruszyliśmy przez wysokie trawy, aby go obejrzeć. Nie obyło się bez poparzenia pokrzywami i zanurzenia po pół łydki w bagnie, ale taki już los eksploratorów 🙂 Jest to ciekawa budowla stanowiąca pierwowzór bastionu, która nigdy nie została ukończona.

Ruiny zamku gotyckiego w Rożnowie
Ruiny zamku gotyckiego w Rożnowie

Drugi z zamków  znajduje się również przy drodze, na niewielkim wzniesieniu. Pozostały z niego fragmenty pionowych ścian. Widać, że na terenie ruin prowadzone są wykopaliska archeologiczne i część wykopów została zadaszona. Nie zdążyliśmy obejrzeć zamku, gdy nadciągnęła burza. Dzięki daszkowi mieliśmy się, gdzie schować przed wyjątkowo ulewnym deszczem. W krótkim czasie woda zaczęła wlewać się do miejsca, w którym staliśmy. Mieliśmy tak blisko do samochodu, a jednak tak daleko, gdyż musielibyśmy biec po błotnistym nasypie, przez rozwalony płot i wysoką trawę z pokrzywami. Po około półgodzinie deszcz zmalał na tyle, że zdecydowaliśmy się wrócić do samochodu. Teren zrobił się tak śliski, że praktycznie zjechaliśmy z górki brudząc sobie nogi po kostki w błocie, a próba przytrzymania się płotu skończyła się głębokimi zadrapaniami. No cóż… Zdobywanie zamków nie raz wymaga poświęceń 😀

Wróciliśmy do Nowego Sącza na pierogi w Restauracji Ratuszowej poleconej przez przewodnika z poczty w Miasteczku Galicyjskim. Zjedliśmy pierogi uzbeckie z baraniną (20 zł za 12 szt.), pierogi z pokrzywą, ogórecznikiem i parmezanem (18 zł za 12 szt.) i na deser mix pierogów na słodko: z serem, makiem i śliwką kalifornijską (12 zł za 12 szt.). Do picia zamówiliśmy robiony na miejscu zakwas chlebowy (0,25 l za 5 zł) i podpiwek (0,45 l za 5 zł). Pyyyyyycha!!!

01.06.2016 r.

Widok ze szlaku na Radziejową
Widok ze szlaku na Radziejową

Radziejowa – Tego dnia zaplanowaliśmy sobie najdłuższy szlak górski na tym wyjeździe, a mianowicie na najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, czyli Radziejową 1266 m n.p.m. Zaparkowaliśmy samochód w Rytrze, blisko stacji kolejowej i początku czerwonego szlaku. Szlak był bardzo urozmaicony (najładniejszy na tym wyjeździe) i w dużej mierze prowadził otwartą przestrzenią skąd rozciągały się piękne widoki. Droga wiodła przez nieco niższe szczyty: Kordowiec, Niemcowa i Wielki Rogacz. Na Kordowcu miało być schronisko, ale jakoś go nie zauważyliśmy  😉 Z kolei z Niemcowej był wyjątkowo rozległy widok. Po zejściu z Wielkiego Rogacza mogliśmy podziwiać w oddali Tatry.

Radziejowa
Radziejowa

Sam szczyt Radziejowej jest zarośnięty, na szczęście podobnie jak na Mogielicy, zbudowano na niej wieżę widokową. Wejście na szczyt zajęło nam 4 h. Na dół schodziliśmy dalej czerwonym szlakiem, a potem od Przehyby, zmieniliśmy szlak na niebieski, który prowadził do samego Rytra. Niestety nie był już tak widokowy, dość stromy i niezbyt ładny. Zejście trwało 3 h 40 minut. Schodząc spotkaliśmy jedynych turystów: piechura i dwoje rowerzystów, z którymi zamieniliśmy parę słów. Byliśmy zaskoczeni, że Beskidy na przełomie maja i czerwca są aż tak bezludne…

Ruiny zamku w Rytrze
Ruiny zamku w Rytrze

Rytro – Podjechaliśmy jak tylko dało się najbliżej pod ruiny zamku królewskiego w Rytrze z XIV w. Wprawdzie jest tam parking prywatny, my jednak zaparkowaliśmy przy drodze tuż przed mostkiem i poszliśmy 15 minut w górę do zamku (wzgórze o wysokości 463 m n.p.m.). Ruiny są niezwykle malowniczo położone, choć poza wieżą zachowało się z nich niezbyt wiele (mury przyziemia i fragmenty budynków).

Po powrocie do Nowego Sącza przyszedł czas na obiad. Tym razem wybór padł na kurdyjską restaurację Oz Urfa na Rynku, w której zjedliśmy przepysznego bakłażana nadziewanego baraniną (15 zł porcja).

02.06.2016 r.

Cerkiew w Andrzejówce
Cerkiew w Andrzejówce

Andrzejówka – W tym miejscu musimy nadmienić, że wszystkie zabytki architektury drewnianej są świetnie oznakowane i łatwo do nich trafić. Podjechaliśmy pod górę do grecko-katolickiej cerkwi p.w. Zaśnięcia Bogurodzicy z II połowy XIX w. w Andrzejówce. Niestety cerkiew była zamknięta, więc nie mogliśmy obejrzeć jej wnętrza.

Cerkiew w Szczawniku
Cerkiew w Szczawniku

Szczawnik – Cerkiew w Szczawniku oglądaliśmy w strugach deszczu. Miało to swój niepowtarzalny urok, który częściowo widać na zdjęcu. Cerkiew grecko-katolicka p.w. Św. Dymitra z I połowy XIX w. posiada trzy baniaste kopuły, które ciekawie wyglądały zlane deszczem. Najlepszy widok był z zadaszonego źródełka kilkadziesiąt metrów za cerkwią, z którego płynęła woda mineralna o żelazistym smaku.

Widok z ruin zamku w Muszynie
Widok z ruin zamku w Muszynie

Muszyna – Ruiny XIV-wiecznego zamku w Muszynie stoją na górze zwanej Baszta o wysokości 527 m. n.p.m. i znajdują się w ładnie zadbanym parku. Same ruiny, choć uporządkowane, nie prezentują się zbyt efektownie. Dużo ciekawszy jest widok z punktu widokowego na Muszynę oraz strumienie Muszyna i Szczawnik, w widłach których zbudowano zamek.

Polichromie w cerkwi w Powroźniku
Polichromie w cerkwi w Powroźniku

Powroźnik – Kolejnym naszym celem była cerkiew grecko – katolicka p.w. Św. Jakuba Młodszego z 1600 r. w Powroźniku, która tym samym jest najstarszą cerkwią w polskich Karpatach. Nie spodziewaliśmy się jej obejrzeć w środku, okazało się jednak, że jest otwarta, a ponadto miała przyjechać wycieczka, wraz z którą mogliśmy wysłuchać ciekawej opowieści o tym interesującym obiekcie wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Najcenniejszym elementem cerkwi prócz pięknego ikonostasu są polichromie znajdujące się w zakrystii.

Cerkiew w Tyliczu
Cerkiew w Tyliczu

Tylicz – W Tyliczu mieliśmy do zobaczenia aż dwa obiekty architektury drewnianej: kościół rzymsko – katolicki św.św. Piotra i Pawła z początku XVII w. i cerkiew – zachodniołemkowską, grecko – katolicką św.św. Kosmy i Damiana z I połowy XVIII w. W kościele mieliśmy okazję posłuchać brzmienia organów, aczkolwiek cerkiew jest jeszcze bardziej efektowna z pięknym ikonostasem i barwnymi polichromiami i ołtarzem za carskimi wrotami. Ciekawostką jest dwufunkcyjny konfesjonał, na którym zlokalizowano ambonę…

Park Zdrojowy w Krynicy Zdrój
Park Zdrojowy w Krynicy Zdrój

Krynica Zdrój – W strugach deszczu dojechaliśmy do Krynicy Zdrój. Chcieliśmy przejść się po Parku Zdrojowym, a ponieważ byliśmy już trochę przemoczeni, postanowiliśmy zrobić sobie przyjemność i wypić kawę oraz zjeść jakieś ciastko… No cóż, widać, że przy takiej pogodzie więcej osób wpadło na ten sam pomysł i w kawiarni nie było już ciastek 🙁 Na szczęście serwowano pyszne naleśniki z owocami i bitą śmietaną. W sam raz dla nas… Przestało praktycznie padać i spokojnie mogliśmy pospacerwać. Krynica jest bardzo ładnym uzdrowiskiem z miłym klimatem i starą zabudową.

Ruiny zamku w Nowym Sączu
Ruiny zamku w Nowym Sączu

Nowy Sącz – Na koniec dnia przyszedł czas, aby zwiedzić miasto, w którym nocowaliśmy. Naszym głównym celem były ruiny zamku z przełomu XIV i XV w., z którego najlepiej zachowaną częścią jest odbudowany fragment murów z Basztą Kowalską. Ponadto widoczne są także pozostałości budynków do wysokości 3-4 m oraz piwnice. Dla osób lubiących takie atrakcje, całkiem ciekwe miejsce. Pod zamkiem znajduje się oryginalna fontanna bezwstydnego rycerza 😉

Fontanna przed zamkiem w Nowym Sączu
Fontanna przed zamkiem w Nowym Sączu

Na fotografii widać o co chodzi… Następnie poszliśmy zwiedzać resztę starówki, której najładniejszą częścią jest Rynek. Po drodze minęliśmy dawną synagogę, bibliotekę oraz Pałac Lubomirskich. Na rozległym Rynku znajduje się efektowny ratusz, a przecznicę dalej gotycka bazylika p.w. Św. Małgorzaty. Tradycyjnie nadszedł czas na obiad, który tym razem postanowiliśmy zjeść we włoskiej trattori Da Sandro. Zmówiliśmy Tortellini al Forno, czyli z pieca (22 zł). Warto zajrzeć do tej restauracji, bo właścicielem jest prawdziwy Włoch, a jedzenie przednie!

03.06.2016 r.

Dwór obronny w Jeżowie
Dwór obronny w Jeżowie

Jeżów – Renesansowy dwór obronny w Jeżowie pochodzi z pierwszej połowy XVI w. i stanowi obecnie dom pracy twórczej dla uczniów Liceum Plastycznego w Tarnowie. Widać to od razu po rzeźbach dookoła gmachu. Na powitanie wyszedł do nas dorodny labrador pilnujący posesji, który towarzyszył nam podczas spaceru dookoła zabytku.

Ruiny zamku w Melsztynie
Ruiny zamku w Melsztynie

Melsztyn – Miłym zaskoczeniem było, że ruiny są oznakowane, a przede wszystkim zadbane. Mimo, że niewiele się zachowało się z tego zamku z XIV w., pozostałości są całkiem ładnie wyeksponowane, trawa skoszona, a przejścia zabezpieczone. Z zamku w zasadzie zachował się narożnik donżonu, czyli wieży ostatniej obrony oraz mury zewnętrzne na niewielkiej długości.

Skała Czarownica w rezerwacie geologicznym - Skamieniałe Miasto Ciężkowice
Skała Czarownica w rezerwacie geologicznym – Skamieniałe Miasto Ciężkowice

Skamieniałe Miasto Ciężkowice – Rezerwat geologiczny pod Ciężkowicami to jedno z najciekawszych miejsc tego typu w Polsce. Przez rezerwat wyznaczony jest niebieski szlak biegnący pośród form skalnych o przeróżnych kształtach. Już u wejścia, tuż przy drodze znajduje się duża formacja skalna zwana Grunwald. Zagłębiając się dalej w mroczny las, idąc pod górę, mija się Warownię Dolną, Górną, skałę Orzeł, Grupę Borsuka, Piekło, Piramidy, Pustelnię, Basztę Paderewskiego, Cygankę i Skałkę z Krzyżem. Co ciekawe na tę ostatnią można wejść, ale wejście wiedzie szczeliną przez którą trzeba się przecisnąć w górę i podciągnąć na rękach.

Wąwóz Czarownic k. Ciężkowic
Wąwóz Czarownic k. Ciężkowic

Zadanie niełatwe, ale satysfakcja gwarantowana 🙂 Doszedłszy do końca rezerwatu, po drugiej stronie drogi znajduje się wejście do formacji zwanej Wąwóz Czarownic z niewielkim wodospadem. Do Wąwozu prowadzi niebieski szlak, którym idzie się w dół około 15 minut. Szlak biegnie dalej, my jednak musieliśmy skręcić w prawo tuż za niewielkim mostkiem. Kawałek dalej był Wąwóz, który jest bardzo efektowny i nie należy go pominąć zwiedzając rezerwat. Wróciwszy tą samą drogą na parking musieliśmy zobaczyć jeszcze symbol rezerwatu, czyli skałę Czarownica (jak dla nas bardziej orzeł) oraz mniej efektowny ratusz.

Kościół drewniany w Rzepienniku Biskupim
Kościół drewniany w Rzepienniku Biskupim

Rzepiennik Biskupi – Dotarliśmy do drewnianego kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela, zbudowanego na początku XVI w. Świątynia była zamknięta, więc mogliśmy obejrzeć ją wyłacznie z zewnątrz. Dojazd do kościoła nie jest oczywisty, gdyż jest oddalony o około 700 m od głównej drogi (trzeba skręcić w boczną drogę obok szkoły podstawowej).

Biecz – Prawdę mówiąc Biecz zainteresował nas ze względu na cztery zamki. Oczywiście to zdecydowanie za dużo powiedziane, bo są to jedynie pozostałości czterech zamków.

Muzeum Dom z basztą w Bieczu
Muzeum Dom z basztą w Bieczu

Zatrzymaliśmy się na samym Rynku z Ratuszem posiadającym efektowną wieżę pokrytą sgraffito, w którego piwnicach mieści się Informacja Turystyczna. Dostaliśmy mapkę, ale co dla nas ważniejsze, przemiła pani wytłumaczyła nam dokładnie, gdzie możemy znaleźć resztki “naszych” zamków. Niewiele zostało z dawniej okazałych obwarowań Biecza. Ruszyliśmy w kierunku pozostałości murów miejskich z Basztą Kowalską i pobliskiej Kolegiaty Bożego Ciała. Jest to bardzo efektowny zakątek. Natępnie poszliśmy w kierunku Domu z basztą (chyba najładniejszy budynek w mieście) i dalej aż do Góry Zamkowej, na której stał pierwszy, najstarszy zamek. Góra jest całkowicie zarośnięta i praktycznie niedostępna. Wróciliśmy na starówkę i mijając Dom Zbója Becza, czyli legendarnego założyciela miasta, doszliśmy z powrotem na Rynek, na którym stoi dawna synagoga, a obecnie Biblioteka miejska, w której wyeksponowano malowidła świadczące o dawnej funkcji budynku.

Kościół Św. Anny i klasztor franciszkanów
Kościół Św. Anny i klasztor franciszkanów

Dotarliśmy do pozostałości po kolejnych dwóch zamkach. W ścianie budynku dawnego Szpitala Św. Ducha znajduje się portal z trzeciego zamku, położonego poza murami miejskimi. Drugi zamek, który współistniał z pierwszym na przełomie XIV i XV w. stał, gdzie obecnie jest wspomniany szpital. Zaraz obok stoi budynek gimanzjum, a dawniej Grodu Starościńskiego określanego mianem zamku nr cztery, zbudowanego z rozbiórki zamku drugiego. Pozostało nam pójście na miejsce, w którym stał zamke nr trzy, a dziś stoi doskonale zadbany kościół Św. Anny i zabudowania klasztoru franciszkanów oraz ciągną się jakieś bardzo stare mury. Wiemy, że to bardzo skomplikowane i trzeba mocno się skupić, aby ustalić, który zamek jest który 😀

Kościół w Sękowej
Kościół w Sękowej

Sękowa – Znajduje się tu kościół modrzewiowy p.w. św.św. Filipa i Jakuba, zbudowany w 1520 r., wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Kościół posiada dwa charakterystyczne elementy: wyjątkowo rozbudowane soboty (podcienie wokół kościoła) oraz otwartą kruchtę pod wieżą (coś zupełnie nietypowego).

Cerkiew w Owczarach
Cerkiew w Owczarach

Owczary – Ostatnim zabytkiem tego dnia była cerkiew grecko – katolicka Opieki Bogarodzicy zbudowana w połowie XVII w. Jest ona malownicza i posiada wyjątkowo bogaty ikonostas z sześcioma rzędami ikon. Dodatkowo wszystkie ikony poza jedną są oryginalne. Na ścianach i stropie znajdują się polichromie, a za carskimi wrotami autentyczny ołtarz.

04.06.2016 r.

Szlak na Lackową
Szlak na Lackową

Lackowa – to najwyższy szczyt Beskidu Niskiego (997 m n.p.m.) o fantazyjnych nazwach: Łackowa, Wackowa, Chorągiewka Pułaskiego, Lachowa lub Góra Policyjna (od wysokości). Samochód zostawiliśmy na końcu wsi Izby (koniec asfaltu) i pieszo poszliśmy na Przełęcz Beskid (15 minut dość błotnistą, ale niemal płaską drogą). Następnie skręciliśmy w lewo, podążając za czerwonym szlakiem (dokładnie wzdłuż granicy). Początek szlaku jest łagodny, natomiast w pewnym momencie zaczyna ostro piąć się w górę i choć krótki, uznawany jest za najbardziej stromy zaraz po Rysach, wsród szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski.

Lackowa
Lackowa

Rzeczywiście podejście jest trudne, a zejście jeszcze trudniejsze i wymaga dobrych butów i koncentracji. Sam szlak nie jest zbyt ciekawy, gdyż wiedzie całkowicie przez mało ciekawy las, bez jakichkolwiek punktów widokowych. Prawdę mówiąc na Lackową wchodzą przeważnie ci, którzy chcą zdobyć tzw. Koronę Gór Polski. Na samym szczycie spotkaliśmy parę innych wędrowców, którzy weszli na Lackową z przeciwnej strony i był to ich już 13 szczyt z Korony zdobyty w tym roku! Szacun! Wejście zajęło nam 1 h 5 minut.

Cerkiew w miejscowości Łosie
Cerkiew w miejscowości Łosie

Łosie – Niedaleko od siebie położone są dwie miejscowości o nazwie Łosie i w obu znajdują się zabytkowe cerkwie grecko – katolickie z pierwszej połowy XIX w.  My zobaczyliśmy cerkiew Św. Michała Archanioła w Łosiu blisko Krynicy Zdrój (drugie Łosie leżą k. Szymbarku). W cerkwi trwały prace konserwatorskie chóru i dzięki temu mogliśmy obejrzeć pięknie odrestaurowany ikonostas i polichromie.

Cerkiew w miejscowości Czarna
Cerkiew w miejscowości Czarna

Czarne – Ta cerkiew nie była planowana, ale przyciągnęła naszą uwagę, wyjątkowo malowniczym położeniem na wzniesieniu pośród gór. Jest to cerkiew grecko-katolicka p.w. Św. Dymitra i pochodzi z drugiej połowy XVIII w.

Ikonostas cerkwi w Hańczowej
Ikonostas cerkwi w Hańczowej

Hańczowa – Ta bogato zdobiona cerkiew p.w. Opieki Bogurodzicy z I połowy XIX w. jest wyjątkowa z tego powodu, że nadal jest cerkwią, choć obecnie prawosławną. Pozostałe cerkwie są dziś najczęściej kościołami rzymsko-katolickiemi, w których odprawiane są także nabożeństwa grecko-katolickie, a czasem także prawosławne. Świadczy to tylko o tym, że jedno wyznanie tej samej religii, nie przeszkadza drugiemu. Msze rzymsko-katolickie odbywają się w otoczeniu ikon, a nabożeństwa grecko-katolickie spokojnie mogą odbywać się w kościołach będących parafiami rzymsko-katolickimi.

Wystawa strojów regionalnych w Skansenie w Szymbarku
Wystawa strojów regionalnych w Skansenie w Szymbarku

Szymbark – Skansen Wsi Pogórzańskiej to stosunkowo niewielkie muzeum etnograficzne z piętnastoma obiektami, na które składają się chałupy i zabudowania gospodarcze. W niektórych obiektach urządzono wystawy: maszyn rolniczych, powozów, zielarską, czy też dotyczącą I Wojny Światowej z figurami woskowym. Można też było zakręcić kołem garncarskim i obejrzeć piec garncarski. Część pomieszczeń dostępna jest wyłącznie z przewodnikiem, którego można wynająć oddzielnie. Dużym atutem Skansenu była wystawa czasowa “Pogórzanie i sąsiedzi – tradycyjny strój ludowy” w oficynie dworskiej nieopodal właściwego muzeum (bezpłatnie), na której obejrzeliśmy atrakcyjnie wyeksponowane stroje ludowe Pogórzan, Lachów Sądeckich, Łemków i Szaryszan (Łemków ze Słowacji). Na ścianach wisiały ciekawe stare zdjęcia przedstawiające Łemków i inne grupy etniczne w dawnym, oryginalnym otoczeniu.

Kasztel w Szymbarku
Kasztel w Szymbarku

Kasztel w Szymbarku, który stoi obok oficyny dworskiej, jest pięknym przykładem renesansowego dworu obronnego, pochodzącego z XVI w. Wstęp do niego jest wolny, a wewnątrz prezentowane są wystawy, meble. Na niższej kondygnacji można podziwiać piękne krzyżowo-żebrowe stropy, a na wyższej w wieżyczkach alkierzowych doskonale odrestaurowane polichromie. Generalnie atutem zabytku, jest wspaniała architektura, attyka i sgraffitowe ozdoby.

05.06.2016 r.

Pozostałości zamku Trzewlin w Wielkiej Wsi
Pozostałości zamku Trzewlin w Wielkiej Wsi

Wielka Wieś – Do pozostałości Zamku Trzewlin z XIV w. na Panieńskiej Górze w Wielkiej Wsi, prowadzi niebieski szlak. Wzdłuż szlaku poprowadzona jest Droga Krzyżowa. Jadąc główną drogą od miejscowości Sukmanie, należy będąc już w Wielkiej Wsi, wypatrywać białej tablicy po lewej stronie drogi z napisem: “Do Krzyża Jubileuszowego” i skręcić. Można jechać dalej za drogowskazami, aż do mostku, za którym da się zostawić samochód. Dalej do ruin idzie się pieszo około 20 minut. Z zamku, dawniej składającego się z zamku górnego, dolnego i ufortyfikowanego podgrodzia, zachowała się raptem fosa i nikłe fragmenty murów. Cóż taki los wielu zamków…

Ruiny zamku w Tarnowie
Ruiny zamku w Tarnowie

Tarnów – Przed zwiedzaniem właściwego miasta, pojechaliśmy na obrzeża Tarnowa, aby obejrzeć ruiny zamku, dawniej w miejscowości Tarnowiec. Trafienie do zamku nie jest takie oczywiste. Samochód można zostawić na dużym parkingu w parku na ul. PTTK. Dalej idzie się pieszo pod górę mijając po prawej stronie Restaurację Podzamcze. Po dojściu do skrzyżowania (brak jakiegokolwiek oznaczenia), należy skręcić w prawo i po kilkuset metrach po prawej stronie widać już ruiny. Z zamku pochodzacego z I połowy XIV w. na Górze Św. Marcina najlepiej zachowały się umocnienia pochodzace z XVI w, czyli basteje i arsenał. Z zamku górnego pozostały dość nikłe ruiny, a z dolnego praktycznie nic. Była to jedna z najwspanialszych warowni ówczesnej XVI-wiecznej Polski, a dziś trudno dopatrzyć się choć namiastki tej świetności. Z zamku rozciąga się rozległy widok na Tarnów.

Kamienice na Rynku w Tarnowie
Kamienice na Rynku w Tarnowie

Na koniec wyjazdu poszliśmy na zwiedzanie starówki Tarnowa. Rozpoczęliśmy od wyjątkowo urokliwej i zadbanej ulicy Wałowej. Wąskim zaułkiem (ul. Basztową) weszliśmy do wewnątrz murów miejskich. Na ul. Kapitulnej od razu zobaczyliśmy piękną bazylikę katedralną Narodzenia NMP. Za nią znajdują się dwa bardzo zabytkowe i ciekawe budynki: Dom Mikołajowski i Muzeum Diecezjalne. Niestety Rynek tego dnia był zastawiony sceną i kramami, gdyż odbywała się jakaś impreza. Trudno było wypatrzyć skądinąd bardzo ładne renesansowe kamienice z attykami, zasłonięte przez scenę, czy też renesansowy Ratusz. Weszliśmy w dzielnicę żydowską, która niestety nie jest zbyt zadbana, a jej najciekawszym miejscem jest samotna bima pozostała po dawnej synagodze. Ostanim ciekawym budynkiem był Dom Florencki z XVI w.

Pozostała nam tylko dość długa droga do domu… 🙂