Egipt

22.09.2011 – 06.10.2011

OPIS PODRÓŻY

Wyjazd do Egiptu był jak dla nas bardzo nietypowy, ponieważ pierwszy raz w życiu (i jak dotąd jedyny), wybraliśmy się na wycieczkę z biurem podróży. Zdecydowaliśmy się na to, gdyż w 2011 r. sytuacja w Egipcie była bardzo niestabilna, a poza tym w życiu trzeba próbować różnych rzeczy :-) To nie był zły wybór, ale mając porównanie, wolimy podróżować samodzielnie.

22.09.2011 r.

Hotel Safir w Hurgadzie w Egipcie
Hotel Safir w Hurgadzie w Egipcie

Tak się złożyło, że po raz pierwszy lecieliśmy samolotem, a wylot mieliśmy wieczorem z Bydgoszczy. Gdy przybyliśmy na lotnisko okazało się, że z braku doświadczenia wydrukowaliśmy tylko jedną kartę pokładową otrzymaną wcześniej mailem. Jakież było nasze zdziwienie przy odprawie, gdy zażądano dwóch kart. Nic nie dało się załatwić, więc zadzwoniliśmy do pośrednika, który sprzedał nam wycieczkę z prośbą o pomoc. Ostatecznie brakującą kartę pokładową przesłano faksem do punktu informacyjnego lotniska i już bez problemu mogliśmy się odprawić, nadać bagaż i czekać na samolot. Samolot, którym lecieliśmy, linii Air Cairo miał spóźnienie, a do tego pasażerowie, którzy mieli wysiąść dopiero w Rzeszowie, wysiedli w Bydgoszczy i obsługa dość długo musiała ich szukać… Lot przebiegał bez zakłóceń i po północy wylądowaliśmy w Hurgadzie. Po wypełnieniu urzędowych formularzy i zakupie wizy, zawieziono nas do Hotelu Safir. Tam czekała na nas spóźniona kolacja, którą zjedliśmy koło trzeciej nad ranem na balkonie z widokiem na pięknie oświetlony basen. Jedzenie było okropne, ale widok rekompensował wrażenia smakowe :-D

23.09.2011 r.

Plaża Hotelu Safir w Hurgadzie w Egipcie
Plaża Hotelu Safir w Hurgadzie w Egipcie

Pierwszy dzień w Hurgadzie – Po bardzo krótkiej nocy poszliśmy na śniadanie, które było nieco lepsze niż kolacja. Niezbyt duży hotel był świetnie ulokowany nad samym morzem, a tuż przy hotelowej plaży znajdowała się firma oferująca rejsy łodziami ze szklanym dnem. Wykupiliśmy rejs i wybraliśmy się na plażę. Dostaliśmy przydziałowe ręczniki plażowe, wybraliśmy sobie darmowe leżaki oraz parasol i mogliśmy odpoczywać po trudach podróży czekając na pierwszą atrakcję. O wyznaczonej godzinie poszliśmy w samych strojach kąpielowych na przystań.

Rejs łodzią ze szklanym dnem w Egipcie
Rejs łodzią ze szklanym dnem w Egipcie

Jak się okazało na pokładzie byli sami Egipcjanie i to szczelnie ubrani, więc czuliśmy się nieco niestosownie ;-) Przez dno łodzi oglądaliśmy rafę i jej mieszkańców, a potem skipper zaproponował nam, abyśmy snorkowali, gdy w tym czasie on będzie pokazywał rafę Egipcjanom. Mieliśmy sprzęt, więc pierwszy raz w życiu spróbowaliśmy nurkowania z maską. Przeszedł nas dreszcz emocji, gdy łódź oddaliła się, a my zostaliśmy w wodzie kompletnie sami daleko od brzegu… W tym momencie skojarzył nam się film „Ocean strachu” i za bardzo zbliżyliśmy się do rafy. Poocierani o ostrą rafę, doczekaliśmy się powrotu łodzi. Krwawiąc weszliśmy na pokład budząc grozę w turystach i sterniku, który chcąc nam wynagrodzić, do końca podróży zabawiał nas sztuczkami z ręcznikami oraz pozwolił nam prowadzić łódź. Cały ten rejs to jedno z ciekawszych doświadczeń w naszym życiu :-)

Popołudniu wybraliśmy się do centrum Hurghady, aby kupić coś do picia, a po drodze mieliśmy okazję przekonać się jak wygląda nachalne nagabywanie turystów na zakup różnych towarów w sklepach oraz na skorzystanie z taksówki. Wieczorem spotkaliśmy się z rezydentem, który był nam potrzebny jedynie po to, aby zamówić wycieczki na następne dwa dni. Jakież było jego zdziwienie, gdy już dokładnie znaliśmy ofertę, a dodatkowo byliśmy już po rejsie łodzią ze szklanym dnem ;-) No cóż… Przecież my zawsze podróżujemy samodzielnie, więc rezydenci nie są nam do niczego potrzebni… ;-)

24.09.2011 r.

Fatamorgana podczas Jeep Safari
Fatamorgana podczas Jeep Safari

Jeep Safari w wiosce Beduinów – Z rana podjechał po nas do hotelu bus, który zabrał nas na miejsce zbiórki. Upakowano nas do jeepów i rozpoczęliśmy szaleńczą jazdę po pustyni. Musieliśmy mocno się trzymać uchwytów, gdyż samochód wysoko podskakiwał na każdej muldzie, a my razem z nim. Grupa składała się z dwóch jeepów z Polakami i Rosjanami, przy czym my jechaliśmy autem wraz z sąsiadami ze wschodu. Zatrzymaliśmy się, aby zobaczyć prawdziwą fatamorganę na tle gór i dalej już nieco spokojniej, ale za to po jeszcze trudniejszym terenie jechaliśmy do wioski Beduinów.

Przejażdżka wielbłądami w wiosce beduinów
Przejażdżka wielbłądami w wiosce Beduinów w Egipcie

Po dojeździe do celu, nie możemy nie wspomnieć o beduińskiej toalecie, czyli dziurze w podłodze oraz stojącej obok butelce wody służącej jako spłuczka… Najpierw usiedliśmy pod wiatą, gdzie przewodnik Egipcjanin, który wiele lat spędził w Polsce, opowiadał nam o życiu na pustyni, a także o swoich prywatnych losach. Chwilę potem mieliśmy niezapomnianą przejażdżkę na wielbłądach, po której odwiedziliśmy lokalny sklepik – bar. Następnie przyglądaliśmy się przygotowywaniu tradycyjnych placków na palenisku opalanym wielbłądzim łajnem. Chwilę później mogliśmy ich posmakować, a potem karmić i poić przyjacielskiego wielbłąda.

Naszyjnik z żywego węza w wiosce Beduinów w Egipcie
Naszyjnik z żywego węza w wiosce Beduinów w Egipcie

Kolejne atrakcje to jazda quadami po pustyni, podczas której każde z nas dostało swój własny pojazd i mogło poszaleć na piasku oraz przejażdżka dwuosobowymi samochodami typu buggy po specjalnej trasie. Następnie spróbowaliśmy swoich sił w ujeżdżaniu osła i konia, a śmiechu było przy tym co niemiara :-) Wtedy poszliśmy do czegoś a’la zoo, gdzie mieliśmy jedyną okazję zobaczyć kobrę, inne węże, wielkie jaszczurki, które mogliśmy brać do rąk, podobnie jak malutkie krokodyle oraz kameleona i różne żółwie, czy też przez chwilę mieć naszyjnik z żywego węża. Były tu także zagrody strusi i jeleni. Nieopodal rzemieślnik przygotowywał charakterystyczne egipskie pamiątki w postaci flakonów z różnokolorowym piaskiem, a obok zajrzeliśmy do tradycyjnego domostwa Beduinów składającego z kartonów, butelek, słomy i paru przedmiotów codziennego użytku.

Palenie sziszy na jeep safari w Egipcie
Palenie sziszy na jeep safari w Egipcie

W międzyczasie zaczęło się ściemniać, a my weszliśmy na pobliską górę, aby kontemplować zachodzące słońce. Przyszedł też czas na posiłek i zabawę, czyli pokazy tańca brzucha wraz z możliwością spróbowania w nim własnych sił, palenie sziszy, czyli fajki wodnej oraz pokazy tańczących derwiszów i sztuczek z mieczami. Wracając do jeepa zatrzymaliśmy się, aby podziwiać pięknie rozgwieżdżone niebo gołym okiem oraz przez przygotowane dla nas teleskopy. W drodze do hotelu kierowca ku naszej uciesze puścił nam najpierw przeboje Krzysztofa Krawczyka, a po nich piosenkę Franka Kimono – „Będę brał cię w aucie…”, licząc zapewne na sowity napiwek :-) Tak spędzony dzień był niesamowitą przygodą.

25.09.2011 r.

Podczas wycieczki na wyspę Giftun w Egipcie
Podczas wycieczki na wyspę Giftun w Egipcie

Snorkeling na Giftunie – Statkiem wycieczkowym wybraliśmy się w rejs na wyspę Giftun połączony ze snorkowaniem (dwa razy po godzinie). Płynąc godzinę do pierwszego miejsca nurkowania z fajką, oglądaliśmy z wody Hurgadę z licznymi hotelami, niedokończonymi budynkami oraz mnóstwo innych łodzi. Morze miało niesamowitą turkusową barwę, a my rozkoszowaliśmy się wspaniałym słońcem. Pierwsze snorkowanie było raczej niewypałem, gdyż pływaliśmy w tłumie ludzi z wielu stateczków, przepychając się nawzajem i starając się nie zgubić naszego przewodnika. Po proteście turystów, drugie nurkowanie było bez porównania lepsze i mogliśmy rozkoszować się widokiem pływających wokół nas kolorowych rybek, muren, czy też rafą. Na koniec plażowaliśmy jeszcze przez godziną na delikatnym piasku wyspy Giftun.

26.09.2011 r.

W drodze do Luxoru w Egipcie
W drodze do Luxoru w Egipcie

W drodze do Luxoru – Bardzo wcześnie rano opuszczaliśmy hotel, gdyż wyruszaliśmy na tygodniową wycieczkę objazdową. Zaczęliśmy się niepokoić, gdyż autobus miał dość duże spóźnienie. Na szczęście nie byliśmy sami, a do tego obsługa hotelu ustalała co się stało. W końcu autobus przyjechał i mogliśmy ruszyć oglądając wschód słońca na pustyni. Jechaliśmy kilka godzin oglądając piasek, skały i góry. Część trasy wiodła wąwozem przez góry, aż do oazy, w której można było skorzystać z toalety oraz coś zjeść. Później dotarliśmy nad Nil, gdzie pojawiły się siedziby ludzkie, a w końcu także wsie i miasteczka, pola uprawne i wszechobecne palmy daktylowe. Mieliśmy nieodparte wrażenie jakbyśmy przenieśli się w czasie, gdyż za oknami widzieliśmy domostwa wyglądające jak sprzed dwóch tysięcy lat, osły wykorzystywane do wszelkich prac oraz ludzi ubranych w tradycyjne galabije. Gdyby nie to, że obrazkowi towarzyszyły samochody, częste punkty kontrolne wojska oraz wszechobecne anteny satelitarne, trzeba byłoby się szczypać, aby uwierzyć, że to nie sen :-) Jako ciekawostkę musimy dodać, że niemal wszystkie domy były nieukończone, a to dlatego, że w ten sposób Egipcjanie unikają płacenia podatków…

Świątynia Amona w Karnaku w Egipcie
Świątynia Amona w Karnaku w Egipcie

Świątynia Amona w Karnaku – Autokar dowiózł nas wprost do świątyni Amona-Re w Karnaku, gdzie obejrzeliśmy makietę największej na świecie świątyni kolumnowej wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Idąc aleją sfinksów, czyli aleją procesyjną, dotarliśmy do ogromnego pylonu, czyli bramy prowadzącej na dziedziniec i dalej przez drugi pylon do  niesamowitej sali kolumnowej. Na dziedzińcu szczególnie wyróżniał się posąg Ramzesa II ze swoją córką, a późniejszą żoną Nefertari, która była jedną z 90 żon, prócz których miał jeszcze 200 nałożnic. Jednak największe wrażenie robi sala kolumnowa z pokrytymi hieroglifami i płaskorzeźbami, potężnymi kolumnami oraz łączącymi je belkami. Część belek, kolumn oraz kapiteli w kształcie zamkniętego lub otwartego kwiatu papirusu, do dziś pokrywają kolorowe ornamenty. Później oglądaliśmy kolejne części świątyni z ogromnymi obeliskami, najświętszym miejscem, skarabeuszem i basenem ablucyjnym, służącym do rytualnych kąpieli.

Świątynia Hatszepsut w Egipcie
Świątynia Hatszepsut w Egipcie

Świątynia Hatszepsut – Po obiedzie w restauracji nieopodal świątyni, motorówką przepłynęliśmy na drugi brzeg Nilu, skąd autokar zabrał nas do wytwórni naczyń z alabastru. Po drodze widzieliśmy wspaniałą, stojącą u stóp wysokiej skały świątynię Hatszepsut, do której dotarliśmy po obejrzeniu tradycyjnych metod produkcji wyrobów z alabastru (na pamiątkę zakupiliśmy niewielki wazonik, który zdobi nasz salon do dziś). Z parkingu do świątyni, która ma już 4000 lat, zawiózł nas taf-taf, czyli meleks z wagonikami. Po pochylni weszliśmy na środkowy poziom trójkondygnacyjnej budowli grobowej wzniesionej dla kobiety faraona – Hatszepsut, skąd weszliśmy na górny poziom, na którym królowa spotykała się na intymnych schadzkach z bogiem Re. W części pomieszczeń zachowały się wspaniałe, kolorowe reliefy przedstawiające bogów Egiptu przy różnych zajęciach.

Dolina Królów – Następnie udaliśmy się do Doliny Królów, gdzie obejrzeliśmy trzy grobowce: KV 11 – Ramzesa III, KV 9 – Ramzesa VI i KV 6 – Ramzesa IX. Do wszystkich grobowców wykutych w litej skale prowadziły długie korytarze pokryte płaskorzeźbami, malowidłami i hieroglifami. W komorach grobowych stały sarkofagi otoczone wyobrażeniami bóstw, faraonów i zwierząt, a wszystko to w pięknych, wyrazistych kolorach. Rzeczywiście jest to wspaniałe miejsce, a jedyną wadą było to, że w Dolinie Królów nie wolno było robić zdjęć oraz filmować…

Kolosy Memnona w Luxorze w Egipcie
Kolosy Memnona w Luxorze w Egipcie

Ramesseum i Kolosy Memnona – Jadąc do Kolosów Memnona, przez okno autokaru zobaczyliśmy Ramesseum, czyli ruiny dużej świątyni Ramzesa II. Dwa samotnie stojące Kolosy, czyli w rzeczywistości posągi Amenhotepa III o wadze 700 ton są iście monstrualnych rozmiarów. Stały dawniej przed świątynią Echnatona, ojca Amenhotepa, który wprowadził w Egipcie kult jednego boga – Atona, a ich obecną nazwę nadali Grecy, którzy uznali, że posągi przedstawiają Memnona – syna Jutrzenki.

Statek Florence pływający po Nilu w Egipcie
Statek Florence pływający po Nilu w Egipcie

Popołudniu zostaliśmy zakwaterowani w całkiem luksusowej kajucie na statku Florence, który następnego dnia miał zabrać nas na rejs po Nilu. Wieczorem z naszym przewodnikiem i grupką innych żądnych wrażeń turystów, poszliśmy do lokalnego sklepu, choć nazwa sklep jest tu zdecydowanie na wyrost :-) Dzięki temu mieliśmy okazję przejść pomiędzy prymitywnymi domostwami, które widzieliśmy wcześniej z okien autobusu. Nasz przewodnik był bardzo skupiony i przejęty, gdyż wbrew pozorom nie było to zupełnie bezpieczne, zwłaszcza, że kręciło się wokół sporo miejscowych. Ostatecznie na niewielkim straganie, wśród żartów i śmiechów, kupiliśmy napoje i słodycze.

27.09.2011 r.

Przejażdżka dorożkami po Luxorze w Egipcie
Przejażdżka dorożkami po Luxorze w Egipcie

Przejażdżka dorożkami po Luxsorze – Była to kompletnie nie zaplanowana wycieczka, a zaproponowana nam przez przewodnika jako wypełnienie przedpołudnia. Dwoma busami zawieziono nas do centrum, gdzie czekało na nas dziesięć dwuosobowych dorożek. Ruszyliśmy uliczkami w interesującą podróż, dzięki której mogliśmy z bliska przyjrzeć się życiu Egipcjan. Uliczki nie różniły się aż tak bardzo od tego do czego przyzwyczailiśmy się w Europie, zwłaszcza na jej południu.

Targowisko w Luxorze w Egipcie podczas przejażdżki dorożkami
Targowisko w Luxorze w Egipcie podczas przejażdżki dorożkami

Egzotyczna była roślinność oraz widok ludzi ubranych w galabije, choć sporo ludzi ubranych było po europejsku. Znacznie więcej egzotyki czekało na nas w bocznych uliczkach, a w szczególności na bazarze. Tu pojawiły się wozy zaprzężone w osły, stoiska z owocami i warzywami, przyprawami, tkaninami, a w szczególności z rozbieranym na oczach kupujących mięsem, czy też rybami. Do tego wiele stoisk to warsztaty rzemieślnicze, na których cały czas trwała praca krawców, czy też szewców, a obok nich budki z różnymi przekąskami. Dalej pojechaliśmy aleją sfinksów łączącą dawniej świątynię w Karnaku ze świątynią w Luxorze, przy której zakończyliśmy naszą wycieczkę. Była to jedna z najciekawszych atrakcji wyjazdu.

Rejs po Nilu w Egipcie
Rejs po Nilu w Egipcie

Rejs Nilem do Edfu – Po południu, podczas obiadu nasz statek wypłynął wreszcie z portu i ruszyliśmy w rejs w górę Nilu, aż do Asuanu. Pierwszy odcinek to trasa do Edfu. Górny pokład Florence to taras wypoczynkowy z niewielkim basenem i barem, z którego podziwialiśmy rzekę oraz wszystko to co zapełnia jej brzegi, czyli domostwa z cegły mułowej, pola uprawne, pastwiska, niezliczone palmy daktylowe, egipskie świątynie i całkiem współczesne meczety oraz ludzi przy różnych zajęciach. Wieczorem czekała na nas jeszcze jedna „atrakcja”, czyli pokonywanie śluzy na Nilu, podczas której mieliśmy spektakl handlowy, gdy sprzedawcy podpływali łodziami do wycieczkowca i przyczepiali się do niego. Następnie wrzucali na pokład różne towary wykrzykując ceny. Turyści zrzucali towary na dół, by po chwili z powrotem je dostać z nową ceną…

28.09.2011 r.

Świątynia Horusa w Edfu w Egipcie
Świątynia Horusa w Edfu w Egipcie

Świątynia Horusa w Edfu – W nocy dopłynęliśmy do Edfu, więc po śniadaniu mogliśmy udać się na zwiedzanie doskonale zachowanej świątyni Horusa w Edfu. Wprost z przystani do celu w szaloną przejażdżkę zabrały nas czteroosobowe dorożki, z których oglądaliśmy współczesne miasto. Po dotarciu do celu zobaczyliśmy gigantyczny pylon świątyni pokryty wyobrażeniami bogów starożytnego Egiptu. Przed pylonem stoi posąg Horusa w postaci sokoła. Po przejściu przez bramę, znaleźliśmy się na wielkim westybulu otoczonym kolumnami o różnych kapitelach. Dalej weszliśmy do sali kolumnowej do dziś przykrytej stropem, w której oglądaliśmy doskonale zachowane i wspaniale podświetlone reliefy i hieroglify.

Horus w Edfu w Egipcie
Horus w Edfu w Egipcie

Dawało to niesamowity efekt. W małym pomieszczeniu stała barka boga Horusa, czyli łódź, którą Horus miał udać się w zaświaty. Część postaci wewnątrz oraz na murze zewnętrznym została zniszczona w późniejszych czasach przez chrześcijan, ale nie odbiera to zbytnio uroku całości. Ciekawym miejscem był znajdujący się pod świątynią nilomierz, pokazujący stan Nilu, w którym zamoczyliśmy oczywiście nogi. Mieliśmy trochę wolnego czasu, więc w spokoju mogliśmy kontemplować kolejne pomieszczenia i kolejne wspaniałe detale, zachowane dzięki temu, że świątynia w dużej mierze pokryta została piaskiem pustyni. Podczas powrotu można było spróbować „poprowadzić” dorożkę i poczuć się jak prawdziwy woźnica :-)

Życie na brzegu Nilu w Egipcie
Życie na brzegu Nilu w Egipcie

Rejs Nilem do Kom Ombo – Za każdym razem, gdy wracaliśmy do kajuty, czekała na nas nowa kompozycja z ręczników i pościeli. Nie było to bezinteresowne ze strony obsługi, która oczekiwała tradycyjnego bakszyszu, czyli napiwku (znanego wszystkim jako one dollar ;-) ). Potem mogliśmy do woli wylegiwać się na pokładzie, od czasu do czasu schładzając się w basenie. Po drodze mijaliśmy kolejne miejscowości ulokowane po obu stronach rzeki. Do ciekawszych widoków zaliczyć musimy karawanę wielbłądów stojącą na skarpie oraz starożytne budowle i kamieniołomy.

Świątynia boga Sobka w Kom Ombo w Egipcie
Świątynia boga Sobka w Kom Ombo w Egipcie

Świątynia Sobka w Kom Ombo – Do świątyni boga Sobka w Kom Ombo dotarliśmy późnym popołudniem, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, nadając ruinom specyficznego kolorytu. Budowla jest znacznie gorzej zachowana od wcześniej przez nas oglądanych, ale i tak posiada niezliczoną ilość przepięknych reliefów, wśród których dominowało wyobrażenie Sobka z głową krokodyla. Przeszliśmy przez dwie sale kolumnowe oraz dookoła świątyni podziwiając różne ciekawostki, jak choćby płaskorzeźbę królowej Kleopatry, kalendarz, czy też wyryty cały zestaw narzędzi chirurgicznych. Ponadto w świątyni znajdują się ołtarze ofiarne Sobka i Horusa oraz studnia pełniąca rolę nilomierza. Czas wolny spędziliśmy przechadzając się po ruinach oraz poszukując odpowiednich strojów na wieczorne Galabija Party.

Galabija Party na statku Florence w Egipcie
Galabija Party na statku Florence w Egipcie

Przy okazji mogliśmy przekonać się o uczciwości handlarzy, którzy podczas przymierzania  ubrań zwrócili uwagę, aby zapiąć saszetkę z pieniędzmi. Po zakupach, jakież było nasze zdziwienie, gdy w miejscu, w którym przybiliśmy do brzegu nie było naszego statku. Okazało się, że Florence stał nieco dalej między innymi jednostkami przez które trzeba było przejść, aby dostać się na nasz pokład.

Galabija Party – Na koniec dnia czekała nas impreza, czyli Galabija Party, podczas której przy dźwiękach egipskiej muzyki tańczyliśmy i braliśmy udział w różnych konkursach. Zabawie towarzyszyło dużo śmiechu :-D

29.09.2011 r.

Świątynie w Abu Simbel w Egipcie
Świątynie w Abu Simbel w Egipcie

Świątynia Ramzesa II w Abu Simbel i Jezioro Nasera – Tego dnia pobudka była już o 3:10, po której ruszyliśmy na wycieczkę fakultatywną do Abu Simbel, aby obejrzeć chyba najsłynniejszą świątynię Egiptu. Droga wiodła w konwoju przez całkowicie piaszczystą pustynię, a po drodze przekroczyliśmy zwrotnik Raka. Jedyne siedziby ludzkie znajdowały się przy polach uprawnych nad specjalnymi kanałami nawadniającymi. W końcu dotarliśmy do kompleksu dwóch świątyń położonych obecnie nad Jeziorem Nasera.

Świątynia Ramzesa II w Abu Simbel w Egipcie
Świątynia Ramzesa II w Abu Simbel w Egipcie

Co ważne, świątynie zostały przeniesione w to miejsce podczas budowy Tamy Asuańskiej, przez co jezioro zalało olbrzymi teren, w tym oryginalną lokalizację budowli. Jakim wielkim przedsięwzięciem musiało być przeniesienie świątyń, świadczy ich ogrom, który ocenić można stojąc u ich stóp. Większa z budowli to wspaniała świątynia boga Amona-Re, której strzegą cztery gigantycznych rozmiarów posągi Ramzesa II, przytłaczające turystów swą wielkością. Czuliśmy się jak mrówki stojące koło słonia :-) We wnętrzu, którego nie można filmować i robić zdjęć, można zobaczyć relację z wojen, które toczył ten wielki faraon, w postaci licznych, bardzo kolorowych malowideł, reliefów i posągów.

Niedokończony obelisk w kamieniołomie granitu w Asuanie w Egipcie
Niedokończony obelisk w kamieniołomie granitu w Asuanie w Egipcie

Druga z budowli to świątynia poświęcona Hator, której uosobieniem była Nefertiri, ukochana żona Ramzesa II. Świątyni jest niezwykle zdobna w środku. Przy okazji mogliśmy przyjrzeć się Jezioru Nasera poniżej kompleksu.

Asuan – niedokończony obelisk, wielka tama i muzeum papirusu – Wróciliśmy do Asuanu na obiad, po którym pojechaliśmy na kolejną wycieczkę. W trakcie jazdy widzieliśmy tysiącletni, nadal używany cmentarz muzułmański z nagrobkami przypominającymi małe meczety. Po dotarciu do kamieniołomu asuańskiego, w którym w starożytności wykuwano olbrzymie obeliski, można podziwiać leżący, 42-metrowy niedokończony słup. Pracę przy nim przerwano, gdyż w trakcie obróbki pękł i nie nadawał się do postawienia.

Jezioro Nasera widziane z Wielkiej Tamy Asuańskiej w Egipcie
Jezioro Nasera widziane z Wielkiej Tamy Asuańskiej w Egipcie

Następnie pojechaliśmy obejrzeć pilnie strzeżoną Wielką Tamę Asuańską budowaną przez ponad 10 lat. Tama ma 111 m wysokości, długość 3,9 km, a do jej budowy zużyto tyle kamienia, że wystarczyłoby go do budowy 17 piramid Cheopsa… Dziś jest to przy okazji duża elektrownia wodna, zasilająca znaczną część Egiptu. Na koniec pojechaliśmy jeszcze do muzeum papirusu, a raczej pracowni i galerii, w której mogliśmy dowiedzieć się jak produkuje się papirus oraz oczywiście nabyć zwoje z malowidłami umieszczone na tym przodku papieru. Oczywiście jeden z papirusów stał się naszym łupem i jako pamiątka przyjechał do Polski ;-)

30.09.2011 r.

Widoki w drodze łodzią do wioski nubijskiej

Wycieczka do wioski nubijskiej – Z rana, niewielką motorówką, wraz z grupką innych turystów, udaliśmy się Nilem do wioski nubijskiej. Do łodzi przyczepili się dwaj śpiewający nubijscy chłopcy, którzy dopłynęli do nas na prowizorycznych tratwach-deskach. Podczas rejsu oglądaliśmy rozlokowane na brzegu starożytne grobowce wojskowych. Teoretycznie pierwszym naszym celem miał być ogród botaniczny, którego jednak nie mogliśmy zwiedzić z powodu strajku. Tylko z daleka podziwialiśmy pięknie przycięte krzewy i różne drzewa. Gdy dotarliśmy do rezerwatu na Nilu, obserwowaliśmy liczne ptaki, w tym czaple i ibisy. Zbliżając się do wioski o charakterystycznej architekturze z kolorowymi domami, widzieliśmy na brzegu tubylców na wielbłądach, którzy jak za dawnych czasów używają tych zwierząt jako środka transportu ludzi i towarów. Z łodzi wyszliśmy wprost na bazar z przyprawami, barwnikami i wyrobami rękodzieła, gdzie kupiliśmy herbatę z hibiskusa, a dzieciom podarowaliśmy słodycze.

Nubijskie domostwo nad Nilem

Dla bezpieczeństwa, cały czas czuwał nad nami policjant. Weszliśmy do szkoły, gdzie uczyliśmy się liczyć do dziesięciu po nubijsku oraz poznawaliśmy tamtejsze metody wychowawcze, co oznaczało, że za błędną odpowiedź przy tablicy dostawało się kijkiem „po tyłku”. Następnie odwiedziliśmy nubijską rodzinę hodującą krokodyle, dzięki czemu mogliśmy potrzymać i pogłaskać małego gada, którego rodzice w kompletnym bezruchu bacznie się nam przyglądali :-) Poza tym obejrzeliśmy wyposażenie domu i wypiliśmy herbatkę z hibiskusa. W zastępstwie ogrodu botanicznego, podpłynęliśmy do kawiarni położonej tuż pod wysoką wydmą, gdzie skosztowaliśmy słodkiej i mocnej kawy z przyprawami, i mogliśmy przekonać się jak bardzo nagrzewa się pustynny piasek.

01.10.2011 r.

Zawieszony Kościół w Kairze

Kair – Do Kairu z Asuanu dostaliśmy się nocnym pociągiem, w którym wykupiliśmy dwuosobowy przedział sypialny z umywalką i dwoma posiłkami (kolacją i śniadaniem). Większa część naszej wycieczki jechała w zwykłym wagonie „z kurami i kaczkami”, ale za to z atrakcjami, które zafundowało dwóch opiekunów wycieczek, którzy pobili się o miejsca dla swoich turystów… Przed dworcem El Giza Station czekał na nas autokar, który od razu zabrał nas do dzielnicy koptyjskiej. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od ruin rzymskiej Fortecy Babilońskiej, na której terenie zbudowano pod koniec III w. tzw. Zawieszony Kościół p.w. Najświętszej Marii Panny.

Panorama Kairu widziana spod Meczetu alabastrowego

Co ciekawe, kryptę pod kościołem uważa się za miejsce, w którym ukrywała się Święta Rodzina podczas ucieczki do Egiptu. Ściany świątyni pokrywają koronkowe wzory, przypominające te, które widnieją w arabskich budowlach, a strop symbolizuje odwrócone dno Arki Noego. Przy tej okazji dowiedzieliśmy się, że Kopt oznacza Egipcjanin, a Egipt znaczy czarna ziemia. Wyposażenie kościoła przypomina częściowo cerkiew, gdyż jest tam ikonostas oraz za nim część dostępna tylko dla kapłana, ale także ambona i ławki. Z kościoła poszliśmy do synagogi, której wyposażenie było tradycyjnie żydowskie, jednakże dekoracje zdecydowanie arabskie. Na koniec wizyty przeszliśmy do kaplicy Świętej Rodziny licznie okupowanej przez turystów. Przejechaliśmy ulicami Kairu na wielki bazar, po którym przespacerowaliśmy się, ale bez większego zainteresowania towarami.

Meczet Alabastrowy w Kairze

Kolejnym celem naszej wycieczki był Meczet Alabastrowy znajdujący się w pięknym otoczeniu palm, przystrzyżonych drzew i żywopłotów. Już przedsionek z fontanną ablucyjną oraz alabastrową posadzką jest wspaniały i bogato dekorowany. We wnętrzu uwagę zwraca gigantyczny żyrandol oraz pełne przepychu ozdoby. Wzorzysty alabaster pokrywa ściany budowli, co szczególnie widać w mihrabie. Wewnątrz nasz przewodnik – muzułmanin Hani przybliżył nam Islam, który wbrew pozorom ma niezwykle wiele wspólnego z Chrześcijaństwem jeśli chodzi o zasady wiary. Okazuje się, że różni nas tradycja i zwyczaje, a w znacznie mniejszym stopniu religia, która ma te same korzenie… Z tarasu okalającego Meczet Alabastrowy doskonale widać panoramę Kairu z piramidami w tle.

Kair nocą

Następnie zakwaterowano nas w Cataract Pyramids Resort w Gizie, gdzie odpoczywaliśmy i pływaliśmy w basenie przed nocnym zwiedzaniem Kairu. Autokarem pojechaliśmy ulicami miasta oglądając mnóstwo oświetlonych budynków, wśród których wyróżniał się piękny, wysoki pałac, park wojenny ze sprzętem rodem ze Związku Radzieckiego oraz mauzoleum Prezydenta Sadata. Potem weszliśmy do tzw. miasta zmarłych, czyli ogromnego cmentarza, na którym żyją rodziny wynajmowane przez zamożnych Egipcjan do opieki nad grobowcami. Określenie miasto jest jak najbardziej zasadne, bo funkcjonują tu sklepy i kawiarnie, a same grobowce są raczej niepozorne. Pojechaliśmy dalej przez miasto, które mimo późnej pory funkcjonowało w najlepsze. Nasz przewodnik kupił każdemu pysznego, tradycyjnego falafela i dotarliśmy na przystań z rozświetlonymi łodziami, aby popływać po Nilu. Rejsowi towarzyszyła hałaśliwa muzyka, a konkretnie egipski pop, a my pływaliśmy wzdłuż brzegów zabudowanych iluminowanymi hotelami, nowoczesnymi budynkami i ambasadami.

02.10.2011 r.

Muzeum Egipskie w Kairze

Kair – Poranek zaczęliśmy od zwiedzenia słynnego Muzeum Egipskiego w Kairze, które posiada ogromne zbiory artefaktów związanych ze starożytnym Egiptem. Tuż obok stał spalony pół roku wcześniej wieżowiec zajmowany przez partię byłego dyktatora Egiptu – Mubaraka, który złowieszczo przypominał o niedawnej rewolucji i ciągłym napięciu, które panowało w kraju. Samo Muzeum to skarbnica wspaniałości od Skarbu Tutanchamona, przez mumie wielu faraonów, po rzeźby i przedmioty codziennego użytku z całego Egiptu. Szkoda jedynie, że całość prezentowana jest w bardzo archaiczny sposób w zakurzonych gablotach, a my mieliśmy zbyt mało czasu by spokojnie obejrzeć to co nas interesowało (urok wycieczki zorganizowanej). Po wyjściu z Muzeum, przed budynkiem miała miejsce demonstracja, więc kazano nam wyjść boczną bramą, aby uniknąć nieprzyjemności. W drodze do piramid odwiedziliśmy perfumerię, w której zaprezentowano nam tradycyjne olejki zapachowe, wśród których wyróżniał się zapach lotosu i papirusu.

Sfinks i piramida Cheopsa w Gizie

Giza – Z perfumerii pojechaliśmy do najważniejszego i najbardziej rozpoznawalnego zabytku w Egipcie, czyli do słynnych piramid w Gizie. Już z autokaru obserwowaliśmy te niezwykłe budowle stojące na skraju miasta. Zakupiliśmy dodatkowe bilety wstępu do największej z piramid, czyli piramidy Cheopsa (2560 r. p.n.e.) i dzięki temu mogliśmy odbyć podroż w przeszłość, do głębi budowli. No cóż niby w środku nic nie ma, a jednak panuje specyficzna, mroczna i ekscytująca atmosfera. Do głównej komory weszliśmy po długich pochylniach by znaleźć się w głównej komorze, czyli niezbyt dużym pomieszczeniu otoczonym kamiennymi ścianami. Po wyjściu stanęliśmy pod tą monumentalną, wysoką na 138 m budowlą, skąd mogliśmy w pełni ocenić jej ogrom i olbrzymie bloki, z których jest zbudowana.

Piramidy w Gizie

Ku naszej uciesze piramid pilnowała policja na wielbłądach, gdy my w tym czasie obchodziliśmy budowlę dookoła. Obok piramidy Cheopsa stoją mniejsze grobowce jego rodziny, a dalej także ruiny innych budynków. Przejechaliśmy na punkt widokowy mijając piramidę Chefrena (2532 r p.n.e.), skąd mogliśmy podziwiać panoramę na trzy główne i trzy małe piramidy oraz miasto w tle. Dojechaliśmy do Sfinksa (2550 r p.n.e.), który stoi nieco poniżej piramid i jest znacznie od nich mniejszy (73,5 m długości oraz 20 m wysokości), ale zarazem niezwykły i wspaniały. Mogliśmy podejść nieomal do samej figury i zrobić ciekawe zdjęcia. Bardzo późno w nocy dotarliśmy do Hotelu Sharm Holiday w Sharm el sheikh, gdzie powinna czekać na nas kolacja, a zastaliśmy jedynie suche bułki. Nie omieszkaliśmy zadzwonić do recepcji, aczkolwiek dopiero po trzecim telefonie, przyniesiono nam właściwą kolację.

03.10.2011 r.

Hadaba Beach w Sharm el sheikh

Sharm el sheikh – Z braku lepszych propozycji, wybraliśmy się na cały dzień do aquaparku w Sharm el sheikh, w którym korzystaliśmy z wszelkiego rodzaju atrakcji, od zjeżdżalni, przez basen ze sztuczną falą, po kąpiele słoneczne. Do aquaparku dostaliśmy się hotelowym busem, dowożącym turystów na plażę i tak samo wróciliśmy. Na spotkaniu z rezydentem o 17:00 dowiedzieliśmy się, że następnego dnia o 9:00 lecimy z powrotem do Hurgady. Wieczór spędziliśmy w towarzystwie naszych współtowarzyszy wycieczki w barze przy basenie.

04.10.2011 r.

Przelot z Sharm el sheikh do Hurgady – Niewielkim odrzutowcem w parę chwil znaleźliśmy się w Hurgadze i to ponownie w Hotelu Safir. Udaliśmy się na spacer do centrum Hurgady, gdzie wymieniliśmy walutę oraz chwilę pospacerowaliśmy wśród nowoczesnej zabudowy. Po południu plażowaliśmy przy naszym hotelu oraz zamówiliśmy na następny dzień rejs łodzią podwodną.

05.10.2011 r.

Rejs łodzią podwodną

Rejs łodzią podwodną w Hurgadzie – Na przystani skąd odpływały stateczki dowożące do łodzi podwodnej, znajdowało się niewielkie muzeum z dioramami oraz modelami łodzi i statków. Po dopłynięciu do celu, przez właz weszliśmy na pokład łodzi podwodnej, zajęliśmy miejsce tuż za kokpitem, przy wielkim bulaju i mogliśmy obserwować cudowny podwodny świat. Na niewielkim monitorku przy naszych siedzeniach, widzieliśmy jak łódź się zanurza. Płynęliśmy blisko dna (maksymalnie na głębokości 20 m) oraz rafy i oglądaliśmy towarzyszące łodzi kolorowe rybki. W pewnym momencie zobaczyliśmy figurę pegaza, który okazał się częścią zatopionego wraku. Na dnie leżały naczynia, armaty, bocianie gniazdo, dzwon okrętowy oraz dobrze widoczny kadłub, wśród których uwijały się liczne ryby. Po drodze minęliśmy bliźniaczą łódź podwodną, której pasażerowie machali do nas i vice versa. W drodze powrotnej nurek wabił rybki, abyśmy mogli zobaczyć ich jeszcze więcej. Resztę dnia spędziliśmy na pięknej plaży.

06.10.2011 r.

Przed południem zawieziono nas na lotnisko w Hurghadzie, skąd mieliśmy o 14:00 wylecieć do Bydgoszczy. Niestety z powodu strajku w Kairze, utknęliśmy na lotnisku na dodatkowe 5 godzin… Ostatecznie mocno spóźnieni, zmęczeni, ale szczęśliwi wylądowaliśmy w Polsce.